Przeszłam przez pokój, a gniew i upokorzenie wzbierały we mnie jak żółć. „Nigdy nie myślałam, że mnie zdradzisz. Teraz będę potrzebowała wyjaśnienia, zanim wyjdę przez te drzwi i nigdy nie wrócę”.
Wyrwał mi się jakiś dźwięk.
Tessa wyglądała na zmartwioną. Grant podszedł bliżej, z paniką wypisaną na twarzy.
„Kochanie, proszę, usiądź”. Jego głos drżał. „To, co zrobiłam, nie było dobre… ale to nie był romans. Proszę, daj mi chwilę. Przysięgam, że to nie to, co myślisz”.
Spojrzałam na nich gniewnie. „Więc o co chodzi, Grant? Dlaczego ją dotykasz? Dlaczego szeptałeś do jej brzucha? Powiedz mi”.
Tessa odezwała się pierwsza. „Celeste, bardzo mi przykro. Nie chciałam, żebyś się tak dowiedziała”.
Spojrzałam na nią, a potem na Granta. „Powiedz mi”.
„O co chodzi, Grant? Dlaczego ją dotykasz?”
Uklęknął przy małym stoliku, ręce mu drżały. „Zanim zaczęły się zabiegi… Mieliśmy konsultację w sprawie niepłodności, pamiętasz? Zamroziliśmy zarodki, na wszelki wypadek”.
Myśli krążyły mi po głowie.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE