Część 2
Nie wiem, jak długo tam byłam. Dziesięć minut? Dwadzieścia? Może więcej. Przez ten chłód czas stracił wszelkie znaczenie. Wiedziałam tylko, że moje dłonie przestały boleć, bo prawie ich nie czułam, co przerażało mnie bardziej niż sam ból. Oddychałam ciężko, a każdy skurcz w żołądku wydawał się silniejszy od poprzedniego.
Nie mogłam przestać myśleć o dziecku.
Przyłożyłam ręce do brzucha i szepnęłam: „Proszę, proszę, niech wszystko będzie dobrze”. Ale mój głos drżał tak bardzo, że ledwo słyszałam siebie.
Ponownie zapukałam w szybę, tym razem z mniejszą siłą. W środku mieszkanie wydawało się ciepłe i jasne, pełne życia, zupełnie nieświadome tego, co działo się zaledwie kilka kroków ode mnie. Zobaczyłam matkę Ryana niosącą naczynia. Usłyszałam śmiech przez szybę. W pewnym momencie zobaczyłam Melissę przechodzącą obok drzwi, nawet na mnie nie patrząc.
Wtedy zdałam sobie sprawę, że dla niej to nie był żart. To nie był wypadek. Wiedział, że tam jestem. Postanowił mnie zostawić.
Zęby szczękały mi tak głośno, że aż bolały. Nogi były ciężkie i chwiejne, a w podbrzuszu znów poczułam skurcz, tak ostry, że krzyknęłam. Znów w panice zacisnęłam pięści. „Ryan!” krzyknął. „Ryan, pomóż mi!”
Musiałam krzyczeć wystarczająco głośno, albo ktoś zauważył ruch, bo matka Ryana odwróciła się w stronę balkonu. Jej wyraz twarzy natychmiast się zmienił. Upuściła ściereczkę i pobiegła do drzwi, szarpiąc za klamkę.
Nie otworzyły się.
„Melisa!” krzyknęła. „Dlaczego są zamknięte?”
Melissa wyłoniła się z korytarza, nagle blada. „Ja… ona po prostu wyszła. Nie myślałam…”
Ryan wbiegł tuż za ojcem, zobaczył mnie opartą o balustradę i zbladł. „Otwórz drzwi!”
Melissa mocowała się z zamkiem, drżącymi rękami. Kiedy drzwi się otworzyły, nie mogłam już ustać. Próbowałam zrobić krok do przodu, ale pokój gwałtownie zawirował. Ryan złapał mnie, gdy ugięły się pode mną kolana.
„Emma! Zostań ze mną!” krzyknął.
Jego głos brzmiał odlegle. Pamiętam, jak jego matka dotykała moich lodowatych dłoni i z trudem łapała oddech. Pamiętam, jak Melissa powtarzała w kółko: „Nie wiedziałam, że jest aż tak źle”, jakby to cokolwiek zmieniło.
Potem spojrzałam w dół i zobaczyłam mokrą plamę rozprzestrzeniającą się na przodzie moich rajstop.
Przez przerażającą sekundę nikt się nie ruszył.
Ryan podążył za moim wzrokiem i zamarł. „Czy to krew?”
Jego matka wybuchnęła płaczem. Melissa osunęła się pod ścianę. Potem ból uderzył ponownie – głęboki, brutalny, rozdzierający – i usłyszałam krzyk, gdy Ryan chwycił telefon i wezwał karetkę.
W szpitalu wszystko stało się mgłą jasnych świateł, monitorów, pielęgniarek i pytań zadawanych w szybkim tempie. Jak długo byłam narażona na zimno? W którym tygodniu ciąży byłam? Czy miałam już skurcze? Łapałam oddech, a Ryan stał obok mnie, drżąc tak bardzo, że ledwo trzymał moją torebkę.
Wtedy lekarz podniósł wzrok i powiedział wyraźnie: „Ma objawy przedwczesnego porodu”.
⏬ Ciąg dalszy na następnej stronie
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE