„Zostawiłaś trochę odsłoniętego” – powiedziała, wskazując na piec.
„Kupię to” – odpowiedziałam cicho.
Skrzyżowała ramiona. „Wiesz, kobiety w tej rodzinie nie udają bezradności za każdym razem, gdy zachodzą w ciążę”.
Odwróciłam się do niej. „Nie udaję bezradności. Jestem zmęczona”.
Melissa zachichotała. „Zmęczona? Używasz tej wymówki od miesięcy”.
Nie chciałam się kłócić, więc wzięłam tacę i wyszłam na balkon, żeby wziąć butelki z napojem, które chłodziłyśmy. Gdy tylko wyszłam na zewnątrz, przesuwane drzwi zatrzasnęły się za mną z hukiem.
Wtedy usłyszałam kliknięcie.
Na początku pomyślałam, że to wypadek. Pociągnij za klamkę. Nie ruszaj się. Melissa stała po drugiej stronie szyby, skrzyżowała ramiona i patrzyła na mnie.
„Meliso!” – krzyknęłam. „Otwórz drzwi!”
Przysunęła się bliżej i powiedziała przez szybę: „Może odrobina dyskomfortu nauczy cię, jak przestać być tak słabym”.
Ścisnęło mnie w żołądku. „Zwariowałaś? Jestem w ciąży!”
Przewróciła oczami. „To zajmie tylko kilka minut”.
Zimne powietrze przenikało mnie do kości przez cienki sweter. Zaczęłam walić w szybę. „Otwórz natychmiast!”
Ale Melissa po prostu odeszła.
Wiatr się wzmógł. Najpierw zdrętwiały mi palce, potem stopy. Waliłam, krzyczałam, płakałam za Ryanem, ale w środku grała muzyka i brzęczały naczynia. Minuty ciągnęły się w nieskończoność. Poczułam ostry ból w żołądku i strach zaczął mnie ogarniać.
Potem poczułam ostry skurcz w podbrzuszu, silniejszy niż kiedykolwiek wcześniej, a kolana prawie się pode mną ugięły.
⏬ Ciąg dalszy na następnej stronie ⏬
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE