Obiecano mi pensję w wysokości 5 milionów rocznie za wyjazd do Francji. W pierwszym miesiącu zapłacili mi 2000 dolarów… więc jeszcze tej samej nocy zniknąłem.

7. DRUGI DZIEŃ
Zakład stał w miejscu.

Technikom udało się częściowo przywrócić działanie dwóch podsystemów, ale nie byli w stanie uruchomić pełnej produkcji.

Każda próba kończyła się wystąpieniem nowych błędów.

Firma skontaktowała się z dostawcą sprzętu.

Potem z zewnętrznym integratorem.

Następnie z niemiecką firmą doradczą.

Według Leo konsultanci poprosili o dostęp do dokumentacji architektury systemu.

Po kilku godzinach analizy jeden z ich specjalistów zadał pytanie:

„Gdzie jest osoba, która to zaprojektowała?”

Pierre odparł:

„Jest niedostępna”.

Konsultant nalegał:

„To proszę ją ściągnąć”.

Tego popołudnia otrzymałam nową wiadomość od prezesa regionalnego.

Tym razem bez korporacyjnego żargonu.

„Elena, rozumiem, że jesteś zła. Nie oczekuję, że zapomnisz o tym, co się stało. Proszę tylko o trzydzieści minut rozmowy. Pierre nie kieruje już procesem przywracania systemu”.

To przykuło moją uwagę.

Nie dlatego, że czułam jakąkolwiek sympatię.

Ale dlatego, że po raz pierwszy dostrzegłam realne konsekwencje.

Odpowiedziałam:

„Może pan skontaktować się z moim prawnikiem”.

Podałam jego dane.

Dziesięć minut później zadzwonił do mnie prawnik.

„Teraz mówią poważnie”.

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *