„Masz je?”
Pochyliłam się i pogłaskałam Frankiego po uszach, tak jak lubi, tuż u nasady, gdzie futerko jest najmiększe.
Spojrzał na mnie, mrugając tymi zamglonymi, cierpliwymi oczami, i leniwie drgnął ogonem.
Wyszłam na werandę i zamknęłam za sobą drzwi.
Spojrzał na mnie, mrugając.
***
Wczoraj musiałam załatwić kolejną sprawę, podczas gdy Kenny był w pracy.
Zadzwoniłam do Isabelli, nastoletniej córki pani Alvarez, i poprosiłam ją, żeby przez chwilę popilnowała dzieci.
Wychodząc z domu, z dziećmi bezpiecznie pod opieką Isabelli, rzuciłam ostatnie spojrzenie przez okno na Frankiego, drzemiącego w łóżku, nieświadoma, że zanim włożę klucz z powrotem do zamka, cały mój świat wywróci się do góry nogami.
Po raz ostatni spojrzałam przez okno.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE