„Dlaczego ktoś miałby to zrobić?”
W chwili, gdy otworzyłam drzwi, wiedziałam, że to nie był wypadek. Gorset był podarty, a nie zadarty: szwy rozpruły się wściekle. A na spódnicy widniała ciemnoczerwona plama, która wcale nie wyglądała na rozlaną.
Wyglądała, jakby ktoś na nią nadepnął i ją rozlał.
Lily za mną wydała z siebie wysoki, przenikliwy dźwięk, a ja odwróciłam się, żeby ją przytulić.
„Jesteś na mnie zła?” – wykrztusiła.
A na spódnicy widniała ciemnoczerwona plama, która wcale nie wyglądała na rozlaną.
„Nie, kochanie” – powiedziałam, obejmując jej twarz dłońmi. „Jestem zła na osobę, która to zrobiła”.
I już wiedziałam dokładnie, kto to zrobił.
To ją chyba usatysfakcjonowało. Skinęła głową i wstała, ocierając policzki grzbietem dłoni, po czym poszła do kuchni.
Zostałam jeszcze chwilę w miejscu, oddychając przez ucisk w piersi. Potem wstałam i zeszłam na dół.
„Jestem zła na tego, kto to zrobił”.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE