Mój narzeczony zmusił mnie, żebym podała kolację jego „przyjacielowi” z okazji naszych zaręczyn… ale tej samej nocy stracił narzeczoną, swój biznes i szacunek wszystkich!

Rozdział 3: Wiadomość, która ujawniła zdradę
Reem wróciła do salonu, próbując ukryć zdenerwowanie.

Ścisnęła mocno telefon w dłoniach, odtwarzając w kółko nagranie, które właśnie zdobyła.

Nagranie było krótkie.

Za krótkie.

Wyraźnie słychać było tylko jedno zdanie:

„…Po podpisaniu umów w przyszłym tygodniu… nie będzie jej już potrzebował”.

Brak imion.

Brak kontekstu.

Ale intuicja podpowiadała jej, że to nie jest zwykła rozmowa.

Spojrzała na Lailę.

Widziała, jak uśmiecha się do kamer, udając, że wszystko jest w porządku.

I poczuła ucisk w żołądku.

„Powinienem jej powiedzieć teraz… czy poczekać?”

Tymczasem Karim nadal bawił się na przyjęciu.

Śmiał się razem z gośćmi.

Wznosił toasty raz po raz.

I co kilka minut rozglądał się za Sarą.

To był drobny szczegół…

Ale nie dało się go zignorować.

Za każdym razem, gdy ich oczy się spotykały, wymieniali porozumiewawcze uśmiechy.

Jakby dzielili sekret, którego nikt inny nie znał.

Kolacja dobiegła końca i zaczęła grać muzyka.

Kilka par weszło na parkiet.

Konferansjer ogłosił:

„A teraz pierwszy taniec przyszłych małżonków!”

Wszyscy zaczęli bić brawo.

Laila podeszła do Karima.

Ujął ją za rękę.

Ale zanim zdążyli zrobić pierwszy krok…

Jego telefon zawibrował.

Karim puścił rękę Laili.

Wyjął telefon z kieszeni.

Przeczytał wiadomość.

A jego wyraz twarzy całkowicie się zmienił.

Spojrzał szybko na Sarę.

Skinęła lekko głową.

„Muszę zająć się czymś pilnym” – powiedział Karim.

I bez dalszych wyjaśnień…

Zszedł z parkietu.

Brawa stopniowo cichły.

Goście zaczęli szemrać.

Laila stała nieruchomo na środku parkietu.

Samotna.

Na oczach wszystkich.

Pięć minut później…

Karim wciąż się nie pojawił.

Ojciec Laili nie mógł już dłużej ukrywać gniewu.

„Gdzie jest ten chłopak?”

Nikt nie odpowiedział.

Wtedy Reem podjęła decyzję.

„Idę go poszukać”.

Reem przechadzała się po hotelowych korytarzach.

Zapytała kilku pracowników.

Jeden z nich odpowiedział:

„Widziałam, jak kilka minut temu wjeżdżał na drugie piętro”.

Wsiadła do windy.

Drzwi się otworzyły.

Korytarz był zupełnie pusty.

Nagle…

Usłyszała głosy.

Dochodziły z prywatnego pokoju.

Powoli podeszła.

Drzwi były uchylone.

Wyjrzała przez szparę.

I zamarła.

Karim i Sara byli sami.

Nie kłócili się.

Nie rozmawiali o interesach.

Przytulali się.

Sara uśmiechnęła się, głaszcząc Karima po twarzy.

„Wszystko będzie dobrze” – powiedziała.

„Jeszcze tylko tydzień” – odpowiedział Karim.

„Wtedy będziemy wolni”.

Reem poczuła dreszcz.

Wyciągnęła telefon.

Zaczęła nagrywać.

Ale, nieumyślnie…

Kopnęła doniczkę z kwiatami.

Hałas rozniósł się echem po korytarzu.

Karim natychmiast odwrócił głowę.

„Kto tam?”

Reem rzuciła się biegiem.

Zbiegła po schodach, nie zatrzymując się.

Czuła, jakby serce miało jej wyskoczyć z piersi.

Kiedy wróciła do salonu, rozpaczliwie szukała Laili.

Ale właśnie wtedy wydarzyło się coś nieoczekiwanego.

Telefon Laili zawibrował.

Nieznany numer.

Zmarszczyła brwi.

Otworzyła wiadomość.

Było tylko jedno zdjęcie.

Kiedy je zobaczyła…

Poczuła, jakby świat się zatrzymał.

Zdjęcie przedstawiało Karima i Sarę w objęciach.

Zdjęcie wyglądało na nowe.

Pod spodem widniało jedno zdanie:

„Naprawdę myślisz, że jesteś kobietą, którą planuje poślubić?”

Ręce Laili zaczęły drżeć.

Telefon o mało nie upadł na podłogę.

Powoli podniosła wzrok.

A po drugiej stronie pokoju…

Zobaczyła Karima wchodzącego ponownie z uśmiechem, jakby nic się nie stało.

Wciąż nie wiedział…

Że właśnie pojawiła się pierwsza rysa w jego wielkim kłamstwie.

Koniec rozdziału 3…

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *