Rozdział 4: Prawda, która wyszła na jaw na oczach wszystkich
Laila wpatrywała się w zdjęcie na ekranie telefonu.
Drżały jej ręce.
Na chwilę przestała słyszeć muzykę, rozmowy i śmiech gości.
Wszystko wokół zdawało się ucichnąć.
W jej głowie rozbrzmiewało jedno pytanie:
„Kto mi przysłał to zdjęcie?”
Zanim zdążyła zareagować, Karim podszedł do niej z wymuszonym uśmiechem.
„Przepraszam za opóźnienie, kochanie. To był ważny telefon”.
Laila powoli podniosła wzrok.
Wpatrywała się w niego przez kilka sekund bez słowa.
Potem zablokowała ekran telefonu i spokojnie odpowiedziała:
„W porządku”.
Karim uśmiechnął się, przekonany, że niczego nie podejrzewa.
Nie miał pojęcia, że w tej właśnie chwili całe zaufanie, jakim obdarzyła go Laila, zaczynało się sypać.
Z drugiego końca pokoju szybko podeszła Reem.
„Laila… musimy porozmawiać”.
„Nie teraz”.
„To pilne”.
Laila zauważyła zaniepokojony wyraz twarzy przyjaciółki i postanowiła zaprowadzić ją w cichy kąt pokoju.
Kiedy zostały same, Reem wyjęła telefon.
„Posłuchaj tego”.
Odtworzyła nagranie, które zdobyła z balkonu.
Głos Sary był wyraźny:
„…Po podpisaniu umów w przyszłym tygodniu… nie będzie jej już potrzebował”.
Laila poczuła chłód.
Potem pokazała anonimowe zdjęcie, które właśnie otrzymała.
Oczy Reem rozszerzyły się ze zdziwienia.
„To ten sam strój! To zdjęcie zostało zrobione zaledwie kilka minut temu”.
Patrzyły na siebie w milczeniu.
To już nie wydawało się zbiegiem okoliczności.
W międzyczasie, przy innym stoliku, ojciec Laili rozmawiał z kilkoma biznesmenami.
Jeden z nich skomentował:
„Karim ma wielkie szczęście”. Po ślubie inwestycja Twojej firmy praktycznie zagwarantuje rozwój ich biznesu.
Ojciec Laili odpowiedział dyskretnym uśmiechem.
„Tak… mamy wielkie plany”.
Jednak te słowa utkwiły jej w głowie.
A co, jeśli Karim bardziej interesowałby się pieniędzmi niż córką?
W tym momencie Sara ponownie podeszła do Karima.
Wzięła kieliszek szampana i uniosła swój.
„Wznieśmy toast za nowe początki!”
Karim stuknął swoim kieliszkiem o jej.
Scena nie pozostała niezauważona.
Kilku gości zaczęło szemrać.
Jedna kobieta skomentowała:
„Nigdy nie widziałam, żeby „przyjaciel” zachowywał się w ten sposób na przyjęciu zaręczynowym”.
Inny gość odpowiedział:
„Albo narzeczony tak traktuje swoją przyszłą żonę”.
Prowadzący ponownie wziął mikrofon.
„Czas, żeby panna młoda i pan młody przemówili do gości”.
Wszyscy zaczęli bić brawo.
Karim pewnym krokiem wszedł na scenę.
Chciał wziąć mikrofon.
„Chciałbym podziękować wszystkim za dołączenie do nas w ten wyjątkowy wieczór…”
Ale zanim zdążył kontynuować…
Przerwał mu kobiecy głos.
„Chciałabym też powiedzieć kilka słów”.
To była Laila.
W całej sali zapadła cisza.
Powoli szła w kierunku sceny.
Każdy krok wydawał się bardziej zdecydowany od poprzedniego.
Kiedy dotarła do Karima, wzięła drugi mikrofon.
Wzięła głęboki oddech.
Spojrzała na gości.
Potem spojrzała prosto na Karima.
„Jeszcze kilka godzin temu myślałam, że to najszczęśliwsza noc w moim życiu”.
Zatrzymała się.
„Ale dziś wieczorem odkryłam, że nie zawsze tak naprawdę znamy ludzi wokół nas”.
Karim zaczął się denerwować.
„Laila… to nie jest odpowiedni moment”.
Zignorowała jego słowa.
Podniósł telefon.
„Otrzymałem to zdjęcie kilka minut temu”.
Podłączył telefon do ogromnego ekranu w salonie.
W ciągu kilku sekund…
Obraz Karima obejmującego Sarę pojawił się przed ponad dwustoma osobami.
W pomieszczeniu rozległ się szmer.
Kilka osób wstało.
Karim zbladł.
„To nie oznacza tego, na co wygląda!”
Ale zanim zdążył sięgnąć, żeby wyłączyć ekran…
Reem podniosła głos.
„To nie wszystko!”
Podłączyła swój telefon do systemu nagłośnienia.
Nagranie zaczęło grać.
„…Po podpisaniu umów w przyszłym tygodniu… nie będzie jej już potrzebował”.
Zapadła absolutna cisza.
Wszystkie oczy zwróciły się na Sarę.
Po raz pierwszy od przybycia jej uśmiech zniknął.
Karim poczuł, że świat wokół niego zaczyna się walić.
I zdał sobie sprawę, że nie jest już w stanie kontrolować sytuacji.
Koniec rozdziału 4…
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE