CZĘŚĆ 1
„Dlaczego tu mieszkasz, Lucío?”
Don Gabriel Montemayor nie potrafił ukryć drżenia głosu. Przed nim znajdował się niepomalowany pokój z pustaków, falisty dach z blachy podtrzymywany kamieniami i piec, który ledwo się palił. Na podwórku Lucía prała szkolne mundurki w niebieskiej wannie, podczas gdy jej pięcioletni syn, Emiliano, odrabiał lekcje na skrzynce po napojach gazowanych.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE