Po raz pierwszy zrozumiał, że być może kobieta leżąca na marmurze nigdy nie była biedną kobietą z tej historii.
I wtedy główne drzwi rezydencji otworzyły się gwałtownie.
CZĘŚĆ 2
6 mężczyzn w czarnych garniturach weszło bez pytania o pozwolenie. Nie wyglądali na zwykłych eskort. Szli z cichą precyzją, jakby znali już każdy zakątek rezydencji.
2 wejścia zabezpieczone. Dwóch innych stało obok Adriana. Za nimi nadeszli prywatni ratownicy medyczni z torbami medycznymi.
„Pani Alcázar” – powiedziała pierwsza, klękając przed Marianą. Podnieśmy to ostrożnie.
Adrian zareagował późno.
— W moim domu nikt nie dotyka mojej żony!
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE