Miliarder nie mógł spać przez 5 lat, dopóki nie poznał swojej nowej pokojówki…

 

Camila obejrzała ją od stóp do głów.

— Więc to ty jesteś tym pracownikiem, o którym wszyscy mówią.

„Jestem Diana” – odpowiedziała. „A ty?”

—Camila Aragón. Była dziewczyna.

Diana spokojnie odstawiła tacę.

—Ach. Były.

Słowo to zabrzmiało jak elegancki policzek.

Camila się uśmiechnęła.

—Niektórzy ludzie bardzo szybko uczą się, jak poruszać się po domach innych ludzi.

Diana spojrzała na nią, nie spuszczając wzroku.

—Wiem doskonale, co tu robię. A ty też?

Andrés zrozumiał w milczeniu, że coś zmieniło się na zawsze.

To nie była wdzięczność.

Nie było takiego zwyczaju.

To była miłość.

I to przerażało go bardziej niż bezsenność.

Noc dorocznej gali Beltrán Holdings nadeszła dziesięć dni później. Trzystu gości, dziennikarzy, niemieckich partnerów, biznesmenów, zainteresowanych członków rodzin i wrogów w oficjalnych strojach.

Andrés przybył z Dianą pod rękę.

Całe pomieszczenie się odwróciło.

Diana miała na sobie kremową sukienkę pożyczoną od Remedios. Wyglądała pięknie, ale drżała.

„Wszyscy na mnie patrzą” – wyszeptała.

-Tak.

-Jakie to straszne.

—Dobrze ci idzie.

—Nic nie zrobiłem.

-Dokładnie.

Z jednego rogu Reinaldo obserwował. Z drugiego Camila ściskała kieliszek. Wśród kelnerów Lupe czekała na swój moment.

Przygotował dla Diany drinka. Silny środek uspokajający, na tyle silny, że zatoczyłaby się, zaczęła mówić bełkotliwie i upadła na oczach wszystkich. Następnego dnia gazety rozpisywałyby się o „pijanym młodym pracowniku”, który towarzyszył właścicielowi Beltrán Holdings. Andrés zostałby upokorzony. Diana wyrzucona. Camila wróciłaby jako nagroda pocieszenia. Reinaldo zaatakowałby fuzję.

Ale Diana dorastała w domu, w którym liczyła się każda moneta, a każde lekarstwo było starannie odmierzane. Wiedziała, jak obserwować.

Kiedy Lupe podała jej szklankę, Diana zauważyła coś dziwnego w jej kolorze.

Remedios pojawił się u jego boku.

—Nie pij tego.

Andrés widział tę scenę z daleka.

W niecałą minutę puchar znalazł się w rękach ochroniarzy i Lupe, która stała nieruchomo z przerażoną miną.

Andrés wszedł na scenę.

Wziął mikrofon.

—Dobry wieczór. Zanim rozpocznie się oficjalny program, jest kilka prawd, które trzeba powiedzieć.

W pokoju zapadła cisza.

Najpierw przedstawił Dianę.

—Ta kobieta przyszła do mnie miesiąc temu jako pomoc domowa. Nieświadomie dała mi coś, czego nie mogli mi dać lekarze przez pięć lat: spokój.

Diana chciała puścić jego dłoń, ale on ją trzymał.

Następnie wyjął teczkę.

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *