Cała wieś była oszołomiona, gdy siedemdziesięcioletni mężczyzna wrócił do domu na swoim starym motocyklu z kobietą młodszą od siebie o czterdzieści lat i przedstawił ją wszystkim jako swoją żonę.

Niektórzy się śmiali. Inni kręcili głowami. Kilku otwarcie twierdziło, że staruszek oszalał po śmierci pierwszej żony.

„Jest od niego młodsza o czterdzieści lat!”

„Pewnie chodzi jej o jego pieniądze”.

„Zobaczymy, jak długo wytrzyma”.

Lena wszystko słyszała. Mimo to po prostu uśmiechała się uprzejmie i witała wszystkich, jakby sytuacja była zupełnie normalna.

Przez pierwsze dwa dni wieś czekała na jakieś dramatyczne wydarzenie.

Ale nic takiego się nie wydarzyło.

Trzeciego dnia zaczęło dziać się coś dziwnego.

Wczesnym rankiem z komina Stepana unosił się dym. W powietrzu unosił się zapach świeżego chleba. Czyste pranie było starannie rozwieszone do wyschnięcia na podwórku.

To była Lena.

Nie zastygła w bezruchu ani chwili. Wyszorowała okna, których nie myto od lat, zburzyła starą szopę i opróżniła zawalony stertami gratów schowek.

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *