Rano Ira obudził zapach świeżo parzonej kawy. Witia stał w kuchni, smażąc jajecznicę. Gdy ją zobaczył, uśmiechnął się niepewnie. – Śniadanie gotowe. Na przeprosiny. – Przyjmuję – usiadła przy stole, biorąc filiżankę w dłonie. – Co planujesz na dziś? – Zadzwonię do mamy. Powiem, że wpadnę wieczorem. Przywiozę jedzenie i porozmawiam z nią i z Leną. – A ja zadzwonię w ciągu dnia, żeby wyjaśnić sprawę z kartą. – Dziękuję – Witia usiadł naprzeciwko, biorąc jej rękę. – Że nie milczałaś. Że się tym zajęłaś. – Jesteśmy drużyną – odpowiedziała po prostu. – Chciałabym, żebyś też mówił, gdy coś jest nie tak. – Będę. Obiecuję.
Ira szykowała się do pracy, gdy telefon Witii zadzwonił. Spojrzał na wyświetlacz i zmarszczył brwi. – Lena. – Odbierz – skinęła głową Ira. Witia wcisnął zieloną słuchawkę. – Halo… Tak, wiem… Nie, to nie pomyłka… Len, musimy porozmawiać. Wpadnę wieczorem… Nie, nie przez telefon. To poważna rozmowa… Dobra, czekaj. – Rzucił telefon na stół, pocierając twarz. – Zaczyna się. – Trzymaj się – Ira cmoknęła go w policzek. – Wierzę w ciebie.
W pracy dzień ciągnął się w nieskończoność. Spotkania, telefony, poprawki w projektach. Ale gdzieś w środku Ira czuła ulgę, której dawno nie doświadczyła. Zrobiła właściwą rzecz. Rodzinę trzeba chronić, nawet jeśli boli. Wieczorem, gdy wróciła do domu, Witia siedział na kanapie z pustym wzrokiem. Usiadła obok, obejmując go. – Jak poszło? – Lena darła się, że jestem zdrajcą. Mama płakała. Ale powiedziałem wszystko, co myślę. Dałem Lenie miesiąc na znalezienie pracy i znalezienie nowego mieszkania. To twarde, ale nie ma innego wyjścia. – A mama? – Mama przyznała, że Lena ciągle prosiła ją o pieniądze. Dawała, bo jej żal było. Ale milczała, żeby nas nie martwić. Powiedziałem, że od teraz to ja będę przywoził jej jedzenie, i że Lena nawet nie ma prawa go dotknąć.
Ira przytuliła męża mocniej. – Jesteś wspaniały. Naprawdę. – Dziękuję, że otworzyłaś mi oczy – Witia odwrócił się do niej. – Bez ciebie dalej żywiłbym siostrę, myśląc, że pomagam matce. – Teraz będziesz pomagać naprawdę. – Będę – odpowiedział stanowczo.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE