…czy oni wiedzieli?
Pokręciła głową.
– Nawet dzieci nie wiedziały.
– Co masz na myśli?
– Nauczyłam się to ukrywać.
Wydobyła z siebie cichy, smutny śmiech.
– Długie rękawy. Wysokie kołnierzyki. Makijaż. Wymówki.
W końcu na mnie spojrzała.
– Wiesz, co było w tym wszystkim najdziwniejsze?
Czekałam.
– Wszyscy myśleli, że mamy udane małżeństwo.
To zdanie coś we mnie roztrzaskało.
Przez lata ludzie najwyraźniej uśmiechali się do nich, odwiedzali ich dom, przychodzili na urodziny i rodzinne uroczystości – ani przez chwilę nie domyślając się, co działo się za zamkniętymi drzwiami.
– Wstydziłam się – szepnęła Anna. – Myślałam, że może to ja zrobiłam…
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE