Na książeczce oszczędnościowej jest teraz mniej niż połowa tego, co zostawił Tadek. Reszta poszła na zakłady, o których nie chcę wiedzieć. Ale mur między mną a bezradnością – ten nadal stoi. Trochę niższy, trochę cieńszy. Ale stoi. Bo okazało się, że ten mur nigdy nie był zbudowany z pieniędzy. Był zbudowany z tego jednego słowa, którego wreszcie się nauczyłam.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE