Syn przyjechał z żoną na obiad. Po obiedzie poszedł do łazienki. Synowa nachyliła się do mnie i powiedziała cicho: “Niech pani mu nie daje więcej pieniędzy. On ich nie wydaje na to, co mówi”

 

Na książeczce oszczędnościowej jest teraz mniej niż połowa tego, co zostawił Tadek. Reszta poszła na zakłady, o których nie chcę wiedzieć. Ale mur między mną a bezradnością – ten nadal stoi. Trochę niższy, trochę cieńszy. Ale stoi. Bo okazało się, że ten mur nigdy nie był zbudowany z pieniędzy. Był zbudowany z tego jednego słowa, którego wreszcie się nauczyłam.

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *