Myślałam o Natalii. O kobiecie, która dorosła bez ojca i nie zrobiła z tego broni. Która napisała uprzejmą wiadomość do obcego mężczyzny, niczego nie żądając. Która pozwalała temu mężczyźnie odbierać jej córkę z przedszkola, chociaż nie musiała.
I myślałam o Wojciechu. O tym, jak podnosił Zosię przy bramce. Jak ta dziewczynka trzymała go za palec. “Cały dziadek” – powiedziała Celina. Może miała rację. Może Zosia rzeczywiście jest cała w dziadka.
Tyle że ja nie wiem jeszcze, czy chcę być jej babcią.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE