„Wypadek?” Mój głos drżał. „Czy on… czy wszystko z nim w porządku?”
Policjant zrobił krótką pauzę przed odpowiedzią.
„On żyje, proszę pani. Został zabrany do Szpitala Ogólnego Mercy. Ale…”
Słowo odbiło się echem w mojej głowie niczym niepokojący dźwięk.
„Ale co?”
„Nie był sam”.
Te cztery słowa sprawiły, że poczułam dziwny dreszcz w piersi.
„Z kim?” zapytałam.
„Nie mamy więcej szczegółów. Pasażer również został zabrany do szpitala. Proszę natychmiast przyjechać”.
Na tym rozmowa się zakończyła.
Stałam bez ruchu przez kilka sekund na środku pokoju.
Nie był sam.
Ciężkie, niemal bolesne przeczucie przemknęło mi przez myśl. Uczucie, jakiego nie doświadczyłam w czasie ciąży.
Chwyciłam kluczyki.
Mój brzuch w ósmym miesiącu ciąży wydawał się jedyną twardą rzeczą na świecie, który zaczynał drżeć.
Ciąg dalszy na następnej stronie
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE