CZĘŚĆ 2: Policja weszła, gdy Roberto był jeszcze na parkingu, paląc papierosa, jakby wszystko było już ustalone. Mama zbladła, ale zareagowała szybko. Zawsze była dobra w udawaniu.
„Funkcjonariusze, to przesada” – powiedziała, unosząc ręce jak obrażona kobieta. „Moja córka przechodzi trudny okres. Zmyśla, kiedy chce zwrócić na siebie uwagę”.
Dr Herrera stanął między nią a moim łóżkiem.
„Ma obrażenia w różnym stadium gojenia” – powiedział ze spokojem, który był ważniejszy niż jakikolwiek krzyk. „To nie pasuje do upadku w łazience”.
Mama parsknęła suchym śmiechem.
„Nastolatki robią z wszystkiego dramat”.
Nie płakałam. Nie błagałam. Nie próbowałam jej do niczego przekonać.
A to przeraziło ją jeszcze bardziej.
Podeszła do mnie policjantka Marisol Vega.
„Valentino, czy chciałabyś porozmawiać ze mną na osobności?”
Moja mama zrobiła krok naprzód.
„Jest nieletnia. Jestem jej matką”. Policjant nawet nie mrugnął.
„A teraz jesteś częścią śledztwa”. Przenieśli mnie do innego pokoju. Drzwi się zamknęły. Po raz pierwszy od lat Roberto i moja mama byli po drugiej stronie.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE