Spojrzał na róże, a potem na mnie. „Mogę panią o coś zapytać?”
Otarłam twarz. „Jasne”.
„Kobieta, która odwiedza pani córkę w czwartki, zawsze przynosi stokrotki. Mówi, że Maya je lubiła. Czy to prawda?”
Moja dłoń zmarzła na kamieniu.
„Która kobieta?”
„Wysoka. Blondynka. Jeździ ciemnym SUV-em. Przyjeżdża wcześnie”.
„Nikt inny nie odwiedza Mayi”.
„Mogę panią o coś zapytać?”
„Tak, proszę pani. Robi to”.
„Co pani mówi?”
Otis spojrzał w stronę opustoszałej drogi przy cmentarzu.
„Przeprasza”.
Ścisnął mi się żołądek. „Dlaczego obcy człowiek miałby przepraszać moją córkę?”
„Nie wiem wszystkiego” – powiedział. „Ale rozpoznaję winę, kiedy ją widzę”.
„O czym ty mówisz?”
„Rozpoznaję winę, kiedy ją widzę”.
Zniżył głos.
„Proszę, nie płacz. Ale nie znasz całej prawdy o swojej córce”.
Wpatrywałam się w niego.
„Policja powiedziała mi prawdę”.
„Policja powiedziała ci o drodze” – powiedział Otis. „Ale może nie powiedzieli ci, dlaczego tam była”.
Spojrzałam na róże w dłoni. „Kiedy przyjedziesz?”
„W czwartek. Około ósmej”.
„No cóż, będę”.
„Policja powiedziała mi prawdę”.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE