Mimo to list z Illinois nadal nie dawał mu spokoju.
Galloway był z natury metodyczny, co pozwoliło mu przetrwać wojnę i było bardzo przydatne w jego obowiązkach jako funkcjonariusza organów ścigania.
Zaczął od zasięgnięcia informacji we wsi, pytając kupców i mieszkańców, czy pamiętają chłopca.
Niektórzy tak: dyskretny młody człowiek, który zamieszkał z siostrami Barrow, ale nikt nie pamiętał, żeby widział go jeszcze raz po pierwszej jesieni.
Powszechna opinia była taka, że udał się do miasta, choć nikt nie mógł tego stwierdzić na pewno.
Żona właściciela sklepu wspomniała, że kiedyś o nim pytała i dowiedziała się, że wyjechał szukać pracy.
Wydawało się to całkowicie prawdopodobne.
Galloway postanowił osobiście udać się do posiadłości Barrowa, zadać kilka pytań i, jak miał nadzieję, odpowiedzieć zmartwionej ciotce na konkretne pytania.
Podróż trwała prawie cały dzień.
Galloway podążał główną drogą na południe przez kilka kilometrów, po czym skręcił na wąską ścieżkę wijącą się przez coraz gęstszy las.
Ścieżka była w bardzo złym stanie, zarośnięta chwastami, które ocierały się o boki konia.
Po drodze mijał dwie inne farmy i zatrzymywał się w każdej z nich, aby zapytać mieszkańców, czy widzieli w ostatnich latach chłopca z Barrow.
Obie rodziny udzieliły tej samej wymijającej odpowiedzi: nie brały udziału w tej sprawie i oczekiwały, że inni zrobią to samo.
Rolnik stojący na progu domu z wyraźnie widocznym karabinem dał jasno do zrozumienia, że obecność szeryfa nie jest mile widziana i że wszelkie sprawy prowadzone przez Barrowsów są ich prywatną sprawą.
Z taką właśnie kulturą zmagał się Galloway: murem świadomej ignorancji, który chronił sekrety wszystkich, nie chroniąc żadnych.
Farma Barrow pojawiła się nagle, gdy Galloway wyłonił się zza zakrętu drogi.
Dom wyglądał na dobrze zachowany, stodoła była solidna, a dym unoszący się z komina tworzył cienką linię na tle szarego nieba.
Gdy zsiadł z konia i przywiązał go do słupa, drzwi wejściowe się otworzyły i siostry bliźniaczki wyszły na ganek.
Stali obok siebie, identyczni w prostych sukienkach i białych fartuchach, a ich twarze nie wyrażały żadnego współczucia, gdy patrzyli, jak się zbliża.
Galloway przedstawił się i wyjaśnił powód swojej wizyty: zaniepokojony krewny dopytywał się o Thomasa.
Siostry wymieniły krótkie spojrzenia i nastała między nimi cicha komunikacja, po czym jedna z nich się odezwała.
Thomas wyjechał kilka lat temu, powiedziała, ponieważ zależało mu na znalezieniu pracy w mieście.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE