Pismo było staranne i kulturalne; należało do kobiety o nazwisku Martha Hendricks, która przedstawiła się jako ciotka Thomasa, chłopca, który osiem lat wcześniej przeprowadził się do swoich kuzynów z Barrow.
Wyjaśnił, że na przestrzeni lat napisał wiele listów do Thomasa, wysyłając je pocztą tradycyjną do Forsytha, ale nigdy nie otrzymał odpowiedzi.
Rozumiała, że młodzi mężczyźni często zaniedbują korespondencję, ale coś w tej absolutnej ciszy ją drażniło.
Czy szeryf byłby tak uprzejmy i zapytał o samopoczucie swojego siostrzeńca?
Galloway złożył list i spojrzał przez okno na wiejski plac, gdzie rolnicy ładowali swoje wozy, a kobiety kupowały suszone produkty.
Miał 58 lat, był tropicielem w armii Unii, który podczas wojny był świadkiem większej przemocy niż kiedykolwiek, a następnie przybył w Góry Ozark w poszukiwaniu pokoju.
Pełnił funkcję szeryfa przez blisko 15 lat, a jego rola polegała głównie na rozstrzyganiu sporów o ziemię, okazjonalnym ściganiu złodziei koni i świadomym przymykaniu oczu na przemyt alkoholu, o którym wszyscy wiedzieli, że ma miejsce w odległych dolinach.
Przypadki zaginięć osób w Górach Ozark były skomplikowane.
Młodzi ludzie stale wyjeżdżali w poszukiwaniu lepszych możliwości gdzie indziej.
Kobiety wyszły za mąż i odeszły.
Czasami ludzie po prostu zapuszczali się do lasu i już nigdy nie wracali, będąc ofiarami wypadków lub świadomych decyzji.
Odległości były ogromne.
Populacja była rozproszona, a zbieranie danych było, w najlepszym razie, nieregularne.
Galloway nie miał agentów rozmieszczonych w odległych rejonach.
Ledwo starczyło mu na zapłatę dwóm mężczyznom pracującym we wsi.
Komunikacja ograniczała się do wiadomości dostarczanych przez podróżnych i poczty roznoszonej przez wędrownych listonoszy.
Mężczyzna mógł popełnić morderstwo w jednej dolinie, a nikt w sąsiedniej dolinie nie dowiedziałby się o tym przez wiele miesięcy, a może nawet nigdy.
Tak wyglądała rzeczywistość utrzymania porządku na terenach wiejskich w 1896 roku.
Galloway rozumiał, że jego władza rozciąga się tylko w takim stopniu, w jakim społeczności są skłonne ją uznać.
W miejscach takich jak głębokie kaniony, w których mieszkali Barrowowie, uznanie to było w najlepszym razie minimalne.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE