2. 9:17
Znacznie później Leo opowiedział mi dokładnie, jak to wszystko się zaczęło.
O ósmej rano weszli do sali narad.
Moje krzesło było puste.
Pierre wpatrywał się w nie przez kilka sekund.
– Gdzie jest Elena?
Nikt nie odpowiedział.
W końcu Leo powiedział:
– Nie udało nam się z nią skontaktować.
Pierre spojrzał na Marie.
– Czy złożyła wypowiedzenie?
– Nie.
– W takim razie to porzucenie pracy.
Marie wykonała lekceważący gest.
– Poza tym wciąż jest na okresie próbnym.
Pierre się uśmiechnął.
– Świetnie. Kiedy się pojawi, zwolnimy ją.
Jeden z inżynierów, Julien, spróbował interweniować.
– Pierre, może powinniśmy poczekać. Elena jako jedyna w pełni rozumie nową architekturę.
– Nie przesadzaj.
– Nie przesadzam.
– To system przemysłowy, a nie magia.
Pierre wstał.
– I nie jest niezastąpiona. Nikt nie jest.
O dziewiątej rano sam zszedł do sterowni.
Chciał udowodnić swoje racje.
System działał.
Normalna produkcja.
Stabilne temperatury.
Prawidłowa synchronizacja.
Pierre zauważył jednak wskaźnik rezerwy wydajności.
72%.
– Dlaczego mamy ograniczenie do siedemdziesięciu dwóch?
Leo odpowiedział:
– Nie mamy ograniczenia. Ta liczba oznacza bezpieczną wydajność dostępną przy obecnej konfiguracji.
– W takim razie możemy ją zwiększyć.
– Nie.
Pierre spojrzał na niego.
– Nie?
– Elena zostawiła instrukcję, by nie zmieniać tego parametru w trakcie produkcji.
To był błąd.
Wymienienie mojego nazwiska.
Leo opowiadał mi później, że wyraz twarzy Pierre’a zmienił się natychmiast.
– Eleny już tu nie ma.
Pochylił się nad konsolą.
– Ustaw na osiemdziesiąt.
– Nie mogę tego zalecić.
– Nie proszę o zalecenie.
Leo odmówił.
Pierre przywołał innego technika.
Mężczyzna się zawahał.
Ale w końcu usłuchał.
Z 72 na 80.
Przez czterdzieści sekund nic się nie działo.
Pierre się uśmiechnął. „Widzisz?” W czterdziestej siódmej sekundzie pojawiło się pierwsze ostrzeżenie.
Kompensacja poza zakresem.
Leo wstał.
– Natychmiast to cofnijcie.
Technik spróbował to zrobić.
Konsola odrzuciła polecenie.
Drugi alarm.
Desynchronizacja sterownika.
Trzeci.
Błąd sekwencji uruchamiania.
Linia pierwsza automatycznie zwolniła.
Wtedy Pierre popełnił drugi błąd.
– Uruchomcie to ponownie.
Leo niemal krzyknął:
– Nie!
Ale było już za późno.
Technik wymusił ponowny rozruch.
System wykrył jednoczesne niespójności w wielu węzłach.
Przeszedł w tryb ochronny.
Pierwsza linia się zatrzymała.
Potem druga.
Następnie trzecia.
I o 9:17 cały zakład stanął w miejscu.
Nie było eksplozji.
Nie było dymu.
Nie było kinowego widowiska.
Tylko nieruchome maszyny.
Czerwone ekrany.
I przemysłowa cisza, znacznie bardziej przerażająca niż jakikolwiek hałas.
Bo każda minuta ciszy kosztowała pieniądze.
Ogromne pieniądze.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE