Część 3
Renata spojrzała na Nicolása.
„O czym mówi twój tata?”
Nicolás przełknął ślinę.
„Nasza firma ma chwilowe problemy”.
Ernesto zamknął oczy.
„Nie ma sensu teraz tego owijać w bawełnę”.
Moja siostra zaczęła blednąć.
„Jaki problem?”
Ernesto odpowiedział:
„Mamy długi”.
„Wszyscy mają długi”.
„Mamy 1,8 miliarda pesos zobowiązań, które trzeba spłacić w ciągu najbliższych kilku miesięcy”.
Renata cofnęła się.
„Mówiłeś mi, że się rozwijasz”.
Nicolás milczał.
„Mówiłeś mi, że kupujesz trzy firmy!”
„Taki był plan”.
„I co z tego?”
Ernesto spojrzał na Santiago.
„Valdés Global rozważał wejście do firmy jako inwestor strategiczny”.
Moja siostra w końcu zrozumiała.
Nie dołączył do niepowstrzymanej finansowej dynastii.
Dołączył do firmy, która desperacko potrzebowała pieniędzy.
Ernesto odwrócił się do Santiago.
„Twój zespół zakończył audyt. Potrzebowaliśmy tylko ostatecznej autoryzacji”.
Santiago nie odpowiedział od razu.
Spojrzał na moją sukienkę.
Potem na mojego ojca.
„Zgadza się”.
Ernesto odetchnął.
„W takim razie porozmawiamy w poniedziałek”.
„Nie”.
Jedno słowo.
Ernesto zamarł.
„Przepraszam?”
„Nie autoryzuję transakcji”.
W całej sali znów zapadła cisza.
„Panie Valdés, proszę. To, co się tu wydarzyło, nie ma z nami absolutnie nic wspólnego”.
Santiago wskazał na stoły.
„Siedział pan niecałe 10 metrów ode mnie”.
Ernesto nie odpowiedział.
„Widziałaś mężczyznę upokarzającego twoją córkę przed setkami ludzi”.
„Nie wiedziałam, że to jego żona”.
Santiago uśmiechnął się bez humoru.
„Dokładnie”.
Ernesto mrugnął.
„W tym problem”.
Mój ojciec interweniował.
„Chwileczkę. Nie rób z rodzinnej kłótni sprawy biznesowej”.
Santiago spojrzał na niego.
„Nie wiedziałem”.
„To bądź rozsądny”.
„Jestem całkowicie rozsądny. Inwestycja wiąże się również z oceną ludzi, z którymi będziemy współpracować”.
Ernesto zaczął się pocić.
„Możemy to naprawić”.
„To będzie musiało zostać rozstrzygnięte przez innego inwestora”.
Renata zaczęła płakać.
„Nicolás, powiedz mi, że to nie znaczy tego, co myślę”.
Nie odpowiedział.
Moja mama podeszła do mnie.
Po raz pierwszy tej nocy jej wyraz twarzy się zmienił.
Nie było już pogardy.
Był strach.
„Valeria.”
Nie odpowiedziałam.
„Dlaczego nigdy nam nie powiedziałaś, kim jest Santiago?”
„Bo nie chciałam, żeby wiedzieli.”
„Ale jesteśmy twoją rodziną.”
O mało się nie roześmiałam.
„Dziesięć minut temu tata nazwał mnie porażką przed prawie 300 osobami.”
„Był pijany.”
„A ty się śmiałaś.”
Jego twarz się zmieniła.
„To była niezręczna sytuacja.”
„Dla mnie.”
„Dla wszystkich.”
No i stało się.
Nawet wtedy tego nie widziałam.
Wszystko musiało kręcić się wokół nich.
Mój ojciec wziął głęboki oddech.
„W porządku.”
Jego głos nagle złagodniał.
„Popełniliśmy błędy.”
Santiago spojrzał na mnie.
Wiedział dokładnie, co się wydarzy.
„Valeria, kochanie”.
Nie mogłam sobie przypomnieć, kiedy ostatnio ojciec tak do mnie powiedział.
„Powinieneś był nam zaufać”.
„Nie”.
„Możemy zacząć od nowa”.
„Dlaczego?”
„Bo jesteśmy rodziną”.
„Dziesięć minut temu mówiłeś, że nikt mnie nigdy nie pokocha”.
Ojciec spojrzał nieswojo na Santiago.
„Oczywiście, że się myliłem”.
To zdanie potwierdziło wszystko.
Nie żałował, że mnie upokorzył.
Żałował, że pomylił się co do mojej wartości społecznej.
„Właśnie tego potrzebowałem usłyszeć”.
„Co?”
„Że się nie zmieniłaś”.
Mama zacisnęła usta.
„Valeria, nie przesadzaj. Poślubienie odnoszącego sukcesy mężczyzny nie oznacza, że jesteś teraz lepsza od wszystkich”.
Uśmiechnęłam się.
To prawie mnie rozczuliło.
Nawet w obliczu rzeczywistości, musiałam znaleźć sposób, żeby postawić się niżej od kogoś.
„Masz rację”.
Moja matka zdawała się odzyskiwać pewność siebie.
„Oczywiście, że mam rację”.
„Ślub z Santiago nie dał mi władzy”.
Ojciec spojrzał na mnie.
„Więc przestańmy robić sceny”.
W tym momencie zawibrował mój telefon komórkowy.
Znowu.
I znowu.
Wyjęłam telefon.
To była moja asystentka.
Odebrałam.
„Tak?”
„Valeria, przepraszam, że przeszkadzam. Zarząd przesunął spotkanie na później”.
Cofnęłam się o kilka kroków.
„Co się stało?”
„Firma infrastrukturalna zaakceptowała naszą najnowszą propozycję. Ale potrzebują autoryzacji przed północą, żeby sfinalizować transakcję”.
„Ostateczna kwota?”
„6,4 miliarda pesos”.
Kilka osób w pobliżu go słyszało.
Mój ojciec przestał mówić.
„Czy umowy są gotowe?”
„Tak.”
„W takim razie autoryzuję.”
„W strukturze 60-40?”
„55-45. Nie chcę, żeby założyciele stracili kontrolę operacyjną w ciągu pierwszych 18 miesięcy.”
Nastąpiła krótka pauza.
„Rozumiem, dyrektorze.”
Rozłączyłem się.
Kiedy podniosłem wzrok, moja matka patrzyła na mnie.
„Co to było?”
„Praca.”
„Jaki rodzaj pracy administracyjnej autoryzuje transakcje o wartości 6,4 miliarda dolarów?”
Nie odpowiedziałem.
Odpowiedział Ernesto Alcázar.
Patrzyl na mnie z zupełnie nowym wyrazem twarzy.
„Valeria Montemayor.”
Skinąłem głową.
„Altamira Capital.”
Mój ojciec odwrócił się.
„Co?”
Ernesto wydawał się nie wierzyć w to, co widzi.
„Ona kieruje strategią w Altamirze”.
Nicolás
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE