Juniper skinęła głową, jakby się tego uczyła na pamięć. Wyciągnąłem rękę. „Chodź ze mną”.
Na zewnątrz Maribel stała przy krzesłach, witając gości. Ledwo zauważyła, że idę w jej kierunku. Kiedy w końcu mnie zauważyła, uniosła rękę i szeroko się uśmiechnęła.
Podszedłem prosto do niej. „Maribel” – powiedziałem cicho – „musimy porozmawiać”.
„Dlaczego zostawiłeś moją córkę w łazience?”
Jej uśmiech nie znikał. „Grant, teraz?”
„Tak” – powiedziałem. „Teraz”.
Poprowadziłem ją w stronę podwórka, przy żywopłocie. Oficer zerknął na mnie zdziwiony, a potem odwrócił wzrok, jakby nie chciał, żeby go wciągnięto. Głos Maribel stał się słodki.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.