„Jesteś zdenerwowany?” zapytała. „Bo to normalne”.
„Dlaczego zostawiłeś moją córkę w łazience?”
Uśmiech Maribel zadrżał. „O mój Boże. Spokojnie.”
„Patrzy na mnie, jakbym była przestępcą.”
„Odpowiedz mi” – powiedziałem.
Przewróciła oczami. „Twoja córka wtyka nos tam, gdzie nie trzeba”.
„Ma dziewięć lat” – powiedziałem. „W swoim własnym domu”.
Maribel westchnęła zirytowana. „Patrzy na mnie jak na przestępcę. To dziwne”.
„Juniper powiedziała, że byłeś wczoraj w moim biurze” – powiedziałem. „Powiedziała, że wziąłeś papiery z niebieskiej teczki”.
Wzrok Maribel powędrował w stronę domu. „Szukałam taśmy. Potrzebne dekoracje…”
Jej cierpliwość się skończyła.
„Trzy prace” – wtrąciłem.
Jej uśmiech zbladł. „Grant, muzyka zaczyna grać. Porozmawiamy później”.
Wyciągnęła rękę do mnie z tym swoim pannam młodym uśmiechem, palcami pewnymi, jakby próbowała mną kierować. Cofnąłem rękę.
„Nie” – powiedziałem. „Rozmawiamy teraz”.
Twarz Maribel się ściągnęła. „Nie rób tego”.
„Co zrobić?” – zapytałem. „Ochronić moje dziecko?”
„Nigdy nie poznałeś mojej żony.”
Jej cierpliwość się skończyła i zwróciła się do mnie: „To nie moja wina, że jest taka jak jej matka”.
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.