Paulina prawie tam nie była.
Od popołudnia czuła dziwne ukłucia. Wysłała SMS-a do Renaty:
„Mam skurcze. Nie wiem, czy dam radę”.
Renata odpisała w niecałą minutę:
„Nie zaczynaj od tych bzdur. Mama jest szczęśliwa. Nie rób dziś scen”.
A Paulina, jak zawsze, posłuchała. Bo w jej domu obowiązywała niepisana zasada: Renata promieniała, Paulina nie przeszkadzała. Renata płakała, wszyscy się do niej spieszyli. Paulina krwawiła, wszyscy pytali, czy może poczekać.
Podczas kolacji nikt nie zauważył, że Paulina ledwo tknęła jedzenia. Jej mama, Teresa, z entuzjazmem opowiadała o stroikach. Jej ojciec, Ernesto, chwalił się, że chłopak Renaty jest architektem i pochodzi z „bardzo dobrej rodziny”. Renata co dziesięć minut chwaliła się pierścionkiem. Tylko Daniel, jej narzeczony, patrzył na Paulinę z troską, gdy ta zgięła się wpół z bólu.
„Wszystko w porządku?” zapytał.
Paulina próbowała się uśmiechnąć.
„Chyba się zaczęło”.
Teresa zirytowana odłożyła sztućce.
„Och, kochanie, proszę. Nie mów tak teraz”.
„Mamo, ja tego nie wybieram”.
Renata parsknęła suchym śmiechem.
„Zawsze tak samo. Właśnie wtedy, gdy wszyscy patrzą na coś mojego, potrzebujesz uwagi”.
Kolejny skurcz ścisnął jej gardło. Paulina położyła obie dłonie na stole. Poczuła ucisk, ciepło, nieunikniony chlupot. Potem płyn spłynął po jej nogach i spadł na lśniącą podłogę.
W jadalni zapadła cisza.
„Odeszły mi wody” – powiedziała Paulina, blada. „Muszę jechać do szpitala”.
Daniel natychmiast wstał.
„Zabiorę ją”.
Renata pociągnęła go za kurtkę.
„Nawet o tym nie myśl. Moi rodzice zaraz będą rozmawiać przez wideo z twoimi”.
„Twoja siostra rodzi”.
„Moja siostra zawsze znajdzie sposób, żeby przeszkodzić”.
Paulina spojrzała na matkę.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE