Mary Beard: ściągawka, która nie chciała zniknąć

Pierwsza cisza
Znalazła odpowiedź w najstarszej historii, jaką kiedykolwiek opowiadał świat Zachodu.

Odyseja opowiada o mężczyźnie, który próbuje wrócić do domu, ale nie tam się zaczyna. Zaczyna się na Itace, od Penelopy, żony Odyseusza, uwięzionej w domu pełnym zalotników, którzy pragną jej tronu, jej łoża, jej ciała. W pierwszej części młody syn Penelopy, Telemach, wstaje w wielkiej sali i mówi swojej matce – królowej, dorosłej, tej, która zarządzała domem przez dwadzieścia lat – żeby wróciła na górę.

„Wracaj do swojej kwatery” – mówi Telemach, a greckie tłumaczenie jest jeszcze bardziej precyzyjne. „Słowa będą dla ludzi. Wróć do swojego warsztatu tkackiego”. „

Oto, co zauważyła Mary Beard i co pokolenia uczonych mężczyzn czytały, nie widząc: to pierwszy odnotowany w literaturze zachodniej przypadek mężczyzny każącego kobiecie milczeć.

Nie setny. Nie tysięczny. Pierwszy. Strona pierwsza, scena pierwsza. Tekst stanowiący fundament cywilizacji europejskiej rozpoczyna się sceną, w której nastoletni chłopiec ucisza matkę, a wiersz traktuje to jako coś zupełnie normalnego. Nie konflikt do rozwiązania. Nie ranę do zagojenia. Po prostu naturalny porządek rzeczy – kobiety w środku, mowa na zewnątrz i te dwie rzeczy nigdy się nie spotykają.

Kiedy Mary to dostrzegła, nie mogła tego zignorować. I nagle ten schemat był wszędzie.

Trzy tysiące lat w wątku na Twitterze. Prześledziła to przez historię Rzymu, gdzie spędziła swoją karierę”. Kiedy kobiety zabierały głos publicznie w Republice, źródła opisują ich głosy nie jako mowę, ale jako odgłosy zwierząt – szczekanie, krzyki, wycie. Ten sam retoryczny manewr, którego używali internetowi trolle – nazywanie kobiecych głosów nienormalnymi, nieludzkimi, złymi – był bezpośrednim dziedzictwem mężczyzn w togach.

Odkryła go w średniowieczu, kiedy kobiety, które uzurpowały sobie prawo do władzy, nazywano czarownicami. Mechanizm był identyczny: kobieta przemawia pewnie → kultura uznaje jej mowę za groźną → kultura nadaje jej potworną etykietę. Zmieniło się jedynie słownictwo. „Czarownica” wtedy. „Histeryczna” dzisiaj. „Szaleniec” na przestrzeni wieków.

Odkryła go u Elżbiety I, która rozumiała tę arytmetykę tak dogłębnie, że przez całe panowanie dokonywała swoistej publicznej transformacji płci, deklarując swoim żołnierzom w Tilbury, że ma „ciało słabej i chorowitej kobiety, ale serce i żołądek króla”. Nawet królowa – absolutna suwerenność – musiała retorycznie stać się mężczyzną, zanim ktokolwiek mógł jej wysłuchać.

I oto kluczowy wniosek, który sprawił, że książka Mary z 2017 roku „Kobiety i władza” była tak druzgocąca: ataki, których doświadczyła, nie były przypadkowe. Nie miały nawet charakteru osobistego. To był mechanizm kontroli sprzed 3000 lat, nagle widoczny w czasie rzeczywistym na platformie zaprojektowanej do natychmiastowej, globalnej komunikacji.

Twitter nie wynalazł mizoginii. Twitter po prostu umożliwił jej wyszukiwanie.

Całość artykułu znajduje się na następnej stronie. Reklama

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *