CZĘŚĆ 2
„No i co?” – warknęła Lydia. „Czy mózg ciążowy zadziałał?”
Zanim zdążyłem odpowiedzieć, mój menadżer, Maurice, podszedł do nas.
Obserwował ją zza biurka. Rozpoznał ją.
„Czy jest tu jakiś problem, proszę pani?” zapytał.
„Tak” – powiedziała Lydia. „Twoja kasjerka jest powolna i nieuprzejma. Chcę, żeby ją zwolniono”.
Maurycy przyglądał się jej.
„Lydia, nie pamiętasz mnie?”
Jej pewność siebie zniknęła.
„Nie wiem, co masz na myśli.”
„Byłem najlepszym przyjacielem Kevina przez dwadzieścia dwa lata” – powiedział Maurice. „Stałem obok niego na twoim ślubie. Byłem na jego pogrzebie pięć lat temu”.
Lydia spojrzała na niego.
„Maurice?”
Skinął głową.
„Pamiętam także Święto Dziękczynienia”.
Jej twarz się zmieniła.
Maurice przypomniał jej o obiedzie z okazji Święta Dziękczynienia, kiedy to matka Kevina upokorzyła Lydię, nazywając ją nikim, bo wyszła za mąż za kogoś, kto nie jest jej na miejscu, i zastanawiając się, czy jej nienarodzone dziecko faktycznie powinno być częścią ich rodziny.
„Nie” – szepnęła Lydia.
Ale Maurice kontynuował.
„Dwa tygodnie później znalazłem cię płaczącą na parkingu kościelnym. Powiedziałaś mi, że nigdy nie sprawisz, że inna kobieta poczuje się tak, jak one sprawiły, że ty się poczułaś”.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE