„Ten haft… Teresa zrobiła go ręcznie, prawda?”
Spojrzałam na zielony fartuch. Żółte kwiaty w kieszeni. Niedoskonały ścieg z jednej strony. Mała ciemna plamka przy wstążce. Znałam każdą nitkę w tym materiale.
„Tak.”
„Widziałam, jak szyła dokładnie taki sam.”
Zaschło mi w ustach.
Mateo ponownie próbował interweniować.
„Z całym szacunkiem, to robi się trochę zbyt osobiste jak na biznesową kolację.”
Don Alejandro odwrócił się tak gwałtownie, że podskoczyłam.
„Właśnie z powodów zawodowych powinnaś się martwić, Mateo.”
Cisza stała się jeszcze ciemniejsza.
Mój mąż próbował się uśmiechnąć.
„Nie rozumiem.”
„Rozumiem” – powiedział kobiecy głos z progu.
Wszyscy się odwróciliśmy.
To była Clara.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE