CZĘŚĆ 2
Przez kilka sekund mogłam tylko patrzeć na lekarza.
Zdrowie
„Co masz na myśli… utrzymał mnie przy życiu?”
Otworzył starą dokumentację medyczną i obrócił ją w moją stronę.
Moje nazwisko widniało na pierwszej stronie.
Potem zobaczyłam diagnozę.
To była ta sama rzadka choroba dziedziczna, która zabiła moją matkę w dzieciństwie.
Pokręciłam głową.
Szpitale i ośrodki leczenia
„To niemożliwe. Nigdy nie wiedziałam”.
Lekarz wskazał na podpis na dole strony.
To był mój podpis.
A obok Richarda.
Potem powoli zaczęły wracać wspomnienia.
Szpital.
Diagnoza.
Drzwi i okna.
Moja panika.
I ja, która odmówiłam leczenia, bo przerażała mnie myśl, że spędzę resztę życia czując się jak chora kobieta.
Lekarz przyjrzał mi się uważnie.
„Ta choroba jest nieuleczalna. Ale płyn, który podał jej mąż, był lekiem spowalniającym jej postęp. Bez niego prawdopodobnie poważnie zachorowałaby wiele lat temu”.
Czułam się, jakby ziemia usunęła mi się spod stóp.
Czy Richard wiedział?
„Tak. Przez dziesięciolecia utrzymywał kontakt ze specjalistami”.
Tego popołudnia Claire przyniosła mi kopertę, którą znalazła na biurku Richarda.
Na pierwszej stronie widniał napis:
Dla Anny — kiedy nie będę już mogła tego wyjaśnić osobiście.
W środku był list.
Anna:
Wiem, że myślałaś, że cię nienawidzę. Wiem, że były noce, kiedy myślałaś, że próbuję cię otruć.
Śmierć i tragedia
Zaczęły mi drżeć ręce.
Kiedy zdiagnozowano u ciebie chorobę, odmówiłaś leczenia. Powiedziałaś mi, że wolisz umrzeć, niż żyć każdego dnia, czując się jak pacjentka.
Wiedziałam, że gdybym cię błagała o lek, odmówiłabyś. Ale wiedziałam też, jak bardzo jesteś uparta. Gdybym cię wyzwał, obraził albo nazwał słabym, wypiłbyś to tylko po to, żeby udowodnić mi, że się mylę.
Zakryłem usta dłonią.
Nagle każde okrutne słowo zaczęło nabierać sensu.
Na zdrowie
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE