Wyszła za mąż za milionera na podstawie umowy… Nie wiedząc, że szukał jej od lat

Valerie uśmiechnęła się smutno. „Wyszłam za mąż za milionera. To nie jest niebezpieczne. To po prostu dziwne”.

Alejandro odwrócił wzrok, mając wrażenie, że naruszył coś świętego.

Kiedy zakończyła rozmowę, zobaczyła go.

„Ile słyszałeś?” zapytała.

„Wystarczy, żeby wiedzieć, że operacja twojej matki jest zaplanowana”.

„Moja adopcyjna matka” – poprawiła ją automatycznie Valerie.

„Matka jest matką.”

Odpowiedź złagodziła jej reakcję na pół sekundy.

Potem skrzyżowała ramiona. „Nie wykorzystuj mojej rodziny, żeby wyglądać szlachetnie”.

„Nie zrobię tego.”

“Dobry.”

Podszedł bliżej, zostawiając między nimi przestrzeń. „Znalazłem szpital, w którym byłeś wolontariuszem. Pielęgniarka koordynatorka cię pamiętała”.

Valerie zesztywniała.

„Powiedziała, że ​​odszedłeś z programu po tym, jak twoja matka zachorowała” – powiedział Alejandro. „Powiedziała też, że byłeś najlepszym ratownikiem medycznym, jakiego kiedykolwiek widziała, bez formalnego wykształcenia medycznego”.

Valerie spojrzała w stronę fontanny. „Chciałam zostać lekarzem”.

“Co się stało?”

„Życie” – powiedziała. „Rachunki. Choroba. Brat, który uważa, że ​​szczęście to plan finansowy”.

„Mogę pomóc.”

„Już nim jesteś. Taka jest umowa.”

„Mam na myśli później.”

Spojrzała na niego ostro. „Po czym?”

„Po dwunastu miesiącach”.

Valerie zaśmiała się cicho. „Nie mów mi, że ten miliarder już jest w związku”.

Alejandro się nie uśmiechnął. „Nie wiem, kim jestem”.

Ta szczerość zaniepokoiła ją bardziej, niż flirt.

Zanim zdążyła odpowiedzieć, z wnętrza rezydencji dobiegły krzyki.

Pobiegli do kuchni.

Młodszy brat Valerie, Marco, stał przy tylnym wejściu z rozciętą wargą i krwią na koszuli. Dwóch ochroniarzy blokowało za nim drzwi. Wyglądał na przerażonego, wściekłego i zawstydzonego.

„Val” – powiedział. „Schrzaniłem”.

Twarz Valerie zbladła. „Marco, co zrobiłeś?”

Spojrzał na Alejandra, a potem z powrotem na nią. „Dług nie był u pożyczkodawcy”.

Wyraz twarzy Alejandro stwardniał. „Z kim to było?”

Marco przełknął ślinę. „Victor Kane”.

Nazwa zmieniła atmosferę w pokoju.

Alejandro znał Victora Kane’a. Wszyscy w branży deweloperskiej w Miami go znali. Był właścicielem klubów nocnych, ekip budowlanych i tylu skorumpowanych polityków, że utrudniał uczciwe zawieranie umów. Jeśli Marco był mu winien pieniądze, to wypłata z tytułu umowy nie rozwiązała problemu.

Valerie chwyciła brata za twarz. „Ile?”

Marco wyszeptał: „Dwieście tysięcy”.

Valerie cofnęła się.

Alejandro mówił spokojnie. „Ochrona, zabierzcie go do kliniki dla gości. Nikt nie opuszcza posesji bez mojej zgody”.

Valerie odwróciła się do niego. „On nie jest twoim więźniem”.

„Nie. To przynęta.”

Zamarła.

Alejandro spojrzał na Marca. „Kane przysłał cię tutaj, żeby sprawdzić, czy zapłacę”.

Marco spuścił wzrok.

Gniew Valerie osłabł. „Marco?”

„Przepraszam” – powiedział. „Powiedzieli, że jeśli nie przyniosę dowodu, że naprawdę z nim byłaś, pojadą do szpitala mamy”.

Twarz Valerie posmutniała.

Głos Alejandro stał się zimny. „Zagrozili szpitalowi?”

Marco skinął głową.

Alejandro wyjął telefon. „Więc to już nie twój dług. To mój problem”.

Valerie złapała go za nadgarstek. „Nie.”

Spojrzał na jej dłoń.

Szybko go puściła.

„Nie znasz takich mężczyzn jak Kane” – powiedział.

„Znam mężczyzn, którzy myślą, że strach czyni ich królami”.

„To jest niebezpieczne.”

„Całe moje życie było niebezpieczne” – powiedziała Valerie. „Dopiero to zauważyłeś, bo wszedł do twojej kuchni”.

Tej nocy zespół ochrony Alejandro przeniósł matkę Valerie do prywatnego oddziału rekonwalescencyjnego pod innym nazwiskiem. Marco został objęty ochroną po tym, jak przyznał się do uprawiania hazardu za pośrednictwem nielegalnych aplikacji bukmacherskich powiązanych z siecią Kane’a. Valerie była wściekła, przerażona i wyczerpana.

O godzinie 2:00 nad ranem Alejandro znalazł ją w kaplicy dworu, siedzącą samotnie pod witrażem.

„Nienawidzę go” – powiedziała.

„Marco?”

Skinęła głową. „I tak rzuciłabym się dla niego pod samochód. Rodzina to głupota”.

Alejandro usiadł obok niej. „Rodzina może być gorsza niż wrogowie”.

„Twoja matka?”

Nie odpowiedział od razu.

Potem powiedział: „Mój ojciec zmarł, kiedy miałem szesnaście lat. Potem moja matka przekuła żałobę w kontrolę. Każda decyzja była podejmowana w kontekście dziedzictwa. Każda przyjaźń była oceniana. Każda kobieta stanowiła zagrożenie, jeśli nie miała bilansu”.

„A Izabela?”

„Połączenie ze szminką”.

Valerie prychnęła wbrew sobie.

Alejandro spojrzał na nią. „Byłem już wcześniej zaręczony”.

Odwróciła się.

„Nie publicznie” – powiedział. „Miała na imię Grace. Miałem dwadzieścia cztery lata. Była nauczycielką. Moja matka zniszczyła jej reputację, ujawniając fałszywe informacje o tym, że wzięła pieniądze ze zbiórki funduszy dla uczniów. Grace straciła pracę. Wyjechała ze stanu. Prawdę poznałem dopiero po latach”.

Twarz Valerie złagodniała. „Kochałeś ją?”

„Myślę, że kochałam tę wersję siebie, jaką byłam z nią. Mniej przestraszona. Mniej dominowana”.

„To smutne.”

“Tak.”

Przez chwilę w kaplicy panowała cisza.

Wtedy Valerie powiedziała: „Nie jestem Grace”.

“Ja wiem.”

„Jeśli twoja matka po mnie przyjdzie, ugryzę.”

Alejandro uśmiechnął się lekko. „Zauważyłem”.

Następnego dnia Victor Kane wysłał kwiaty do pokoju szpitalnego Valerie, podając nazwisko jej matki.

Na kartce było napisane: Długi idą w parze z krwią.

Odpowiedź Alejandro nie była emocjonalna. Była chirurgiczna.

Skontaktował się z federalnymi śledczymi, którzy już badali kontrakty budowlane Kane’a. Przekazał wewnętrzne zapisy ze starych projektów Salazara, w których firmy Kane’a zawyżały rachunki i przekupywały inspektorów. Następnie spotkał się prywatnie z zarządem i ogłosił, że wszystkie projekty związane z Kane’em zostaną zamrożone do czasu rozpatrzenia.

Wiktoria eksplodowała.

„Nie zaczyna się wojny z Victorem Kane’em z powodu dziewczyny z targu rybnego”.

Alejandro stał na czele stołu konferencyjnego. „Rodzina mojej żony była zagrożona”.

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *