Eleonora przemówiła.
„W środku umiejscowienia się oryginalnych dokumentów, zapisów transakcji i prywatnej korespondencji”.
Vanessa poruszyła się na krześle.
„Komunikacja?”
Eleanor wypływała na nią nie ze złością, nie z goryczą, lecz ze spokojem, który zdawał się być cięższym od nich obu.
„Tak. Twoje też.”
Twarz Vanessy utraconea kolor.
Sędzia przekazuje znak asystentowi, który jest połączony z urządzeniem do systemu sądowego.
Ekran na chwilę się rozświetlił.
publicznie wyświetlane wiersze danych, pliki, liczba.
Potem pojawił się film.
Pokoj rodzinny.
Środowisko rodzinne.
A w środku… Julian i Vanessa.
Śmiecha.
Zrelaksowany.
Niedbały.
„Wypuszczam ją z domu przez kilka dni” – powiedział Julian w nagraniu zwykłym tonem. „To tylko kwestia czasu”.
„Przyjdziesz?” Vanessa pytanie lekko.
„Zajmę się. Mam reprezentację. Ona nic nie ma”.
Jeśli chcesz wiedzieć co robić, nie zapominajmy o tym.
Film był znany.
„Podpis?”
Na film Julian się miechał.
„To już moje. Podpisał wszystko, nie zdając sobie z tych spraw.”
zobacz dalszy ciąg końcowy
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE