CZĘŚĆ 2 Następnego dnia zadzwoniłam do Césara Roblesa, starego przyjaciela mojego ojca, który prowadził prywatną firmę ochroniarską i od lat pracował w badaniach. Pokazałam mu analizę laboratoryjną, zasady i wyjaśniłam wszystkie szczegóły. „Nie zostawaj z nimi więcej sam na sam” – powiedział. „I nie rób niczego impulsywnego. Jeśli chcą cię skrzywdzić, potrzebujemy dowodów”. Z jego pomocą zainstalowałam dyskretne kamery w salonie, jadalni i na korytarzu. Sprawdzałam też telefon Mauricia, kiedy go ładował. Znałam hasło, bo były moje urodziny. W sobotni wieczór powód był jasny. Mauricio wstał i nalał sobie szklankę mleka. Z łóżka widziałam, jak unikał mojego wzroku. „Pij, kochanie. Pomoże ci zasnąć”. Widziałam już przez kuchenną kamerę, że wysypał biały proszek. Podałam mu szklankę.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE