Wiadomość od Daniela: Nie zawstydzaj nas. Idź do domu.
Wpatrywałam się w ekran.
Potem pojawiła się kolejna wiadomość.
Od pana Hana, dyrektora generalnego ośrodka: Pani Arden, kolacja dla inwestorów zaczyna się o 19:00. Przygotujemy prywatną salę konferencyjną jak zwykle?
Spojrzałam na złoty łuk.
Ośrodek wypoczynkowy Lotus Bay.
Miejsce, które Vivian uważała za zbyt luksusowe dla mnie.
Miejsce, na które Daniel uważał, że nigdy mnie nie będzie stać.
Miejsce, które istniało dzięki moim oszczędnościom trzy lata wcześniej.
Odpowiedziałam: Przygotuj wszystko. I przenieś rodzinę Mercerów do Pawilonu Prezydenckiego.
Strażnik mrugnął, gdy zatrzeszczało jego krótkofalówka.
Wyraz jego twarzy się zmienił.
Wyprostował się jak struna. „Pani Arden?”
Uśmiechnęłam się po raz pierwszy tego dnia.
„Proszę odprowadzić mnie do biura”.
CZĘŚĆ 2
Gdy słońce zachodziło, Vivian Mercer była upojona swoim zwycięstwem.
Z kamer bezpieczeństwa w moim biurze widziałem, jak dostojnie przechadza się po holu. Claire filmowała się w pobliżu wewnętrznego wodospadu.
„Weekend bez wiejskiej ukochanej” – nuciła Claire do telefonu. „Wreszcie trochę spokoju”.
Daniel stał za nimi, wymuszając uśmiech.
Pan Han postawił herbatę na moim biurku. „Chcesz, żebym je usunął?”
„Jeszcze nie”.
Z mojego biura roztaczał się widok na cały ośrodek. Ciemne drewniane panele. Widok na ocean. Ściana nagród. Na środkowej półce leżała oprawiona umowa, której Vivian nigdy nie zadała sobie trudu, żeby przeczytać: Projekt Renowacji Zatoki Lotosu, finansowany i zarządzany prawnie przez Arden Hospitality Group.
Moja firma.
Nie Daniela.
Moja.
Trzy lata wcześniej Lotus Bay zbankrutowało. Byłam tą skromną kobietą w cywilu, która uzdrowiła jego finanse, renegocjowała długi, ujawniła dwóch skorumpowanych dostawców i przekształciła opuszczony obiekt nad morzem w najbardziej dochodowy prywatny ośrodek na wybrzeżu.
Mercerowie wiedzieli, że pracuję w „finansach”. Założyli, że chodzi o arkusze kalkulacyjne w narożnym gabinecie kogoś ważnego.
Nigdy nie wyobrażali sobie, że jestem aż tak ważną osobą.
O 8:00 rano rodzina weszła do Pawilonu Prezydenckiego. Vivian podziwiała basen z widokiem na ocean, jedwabną pościel, piramidę szampana i prywatnego kucharza.
„Widzisz?”, powiedziała do Daniela. „Na to zasługują prawdziwe rodziny”.
Claire opublikowała kolejny film. „Kiedy odpędzasz negatywną energię, przychodzą błogosławieństwa”.
Zapisałam go.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE