Tak było przez trzy lata. Nie sądziłem, że ktokolwiek zrozumie, więc nikomu o tym nie powiedziałem, nawet Amandzie, dziewczynie z klasy chemii, która od czasu do czasu się do mnie uśmiechała.
Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałem 14 lat. Ból nie był zrozumiały dla innych, ale sprawiał, że moje ciało robiło rzeczy, nad którymi nie mogłem zapanować. Przytyłem, mimo że jadłem jak zwykle.
Lekarz zrzucił winę na stres.
„Postaraj się ćwiczyć jak najwięcej, Mayo” – powiedział mi. „To pomoże ci uregulować wszystkie emocje i hormony krążące w twoim ciele. A jeśli potrzebujesz jeszcze jakiegoś wsparcia, jestem tutaj”.
Taka była rutyna przez trzy lata.
Rebecca uważała mnie za cel.
Była królową pszczół w szkole. Z idealnymi włosami, nieskazitelną cerą i głosem jak piosenka, od której nie sposób było uciec. Dostrzegała wszystko, co wyróżniało ludzi.
Jej notatki wypełniały moją szafkę:
„Nikt cię nigdy nie pokocha”.
„Jesteś po prostu… smutna”.
„Uśmiechnij się, Mayo! Wieloryby są najszczęśliwsze w wodzie!”
Czasami myślę, że przetrwanie liceum było moim największym osiągnięciem.
„Jesteś po prostu… smutna”.
Ale nawet w okopach były jasne punkty.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE