Odrażające praktyki seksualne sióstr górskich: Przykuwały swoich mężów do jaskini niczym mężów. Jest rok 1892, a w odległych zakątkach hrabstwa Taney w stanie Missouri leży świat, o którym czas zdawał się zapomnieć. Góry Ozark rozciągały się aż po horyzont, tworząc bezkresne połacie gęstych lasów i wapiennych grzbietów, z dolinami tak odległymi, że człowiek mógł się zgubić i nigdy nie zostać odnalezionym. Nie były to romantyczne rubieże zbiorowej wyobraźni, ale miejsce, gdzie przetrwanie wymagało absolutnej samowystarczalności, a najbliższy sąsiad mógł być oddalony o godzinę drogi… Zostaw „OK” w pierwszym komentarzu i kliknij w poniższy link. Miłego dnia! 🤗🤗

Po wyjściu Crossa szeryf siedział sam w swoim biurze, a cienie zmierzchu wydłużały się na podłodze.

Elementy układanki zaczęły się składać w całość, ale nie był pewien, czy uda mu się w pełni wyobrazić sobie obraz, jaki utworzyły.

Młody mężczyzna przybywa na odludną farmę i znika.

Wiele lat później jedna z kobiet rodzi w niezwykłych okolicznościach.

Chronologia była sugestywna, ale nie rozstrzygająca.

Bez ciała, bez świadków, bez żadnych dowodów rzeczowych, Galloway nie miał niczego, co uzasadniałoby dokładniejsze śledztwo.

Prawo z 1896 r. wymagało czegoś więcej niż tylko podejrzenia, a kultura Gór Ozark sprawiała, że ​​uzyskanie informacji od osób zdecydowanych zachować milczenie było praktycznie niemożliwe.

Sprawa mogłaby pozostać w zawieszeniu na czas nieokreślony, stanowiąc zbiór niepokojących faktów, które nigdy nie stanowiłyby niezbitego dowodu, gdyby los nie interweniował w postaci grzechotnika.

Na początku września Forsyth dowiedział się, że Silas Barrow, starszy brat, samotnik żyjący głęboko w lesie, został znaleziony martwy w swojej chacie przez trapera, z którym czasami handlował.

Przyczyną zgonu było najprawdopodobniej ukąszenie węża, który jest dość powszechnym zagrożeniem w Górach Ozark, gdzie grzechotniki diamentowe osiągają imponujące rozmiary i gnieżdżą się w skalistych skałach.

Jako szeryf Galloway miał obowiązek badać każdą śmierć, której nie było świadków, nawet jeśli wydawała się niewinna.

Zorganizował małą grupę składającą się z niego samego i jego pomocnika, którzy konno udali się do posiadłości Silasa Barrowa, podążając za wskazówkami trapera, który dokonał odkrycia.

Chata była jeszcze bardziej prymitywna, niż Galloway sobie wyobrażał. Jej konstrukcja ledwie chroniła przed deszczem, nie wspominając o zapewnieniu jakiegokolwiek komfortu.

W środku znaleźli ciało Silasa, które zaczęło się już rozkładać z powodu upału panującego późnym latem.

Ukąszenie węża na jego nodze było wyraźnie widoczne, opuchnięte i odbarwione.

Nie było żadnych śladów działalności przestępczej, ani żadnych oznak obecności innej osoby.

Wydawał się być dokładnie tym, kim się wydawał: człowiekiem żyjącym samotnie na łonie natury, który natknął się na jedno z licznych niebezpieczeństw i mu uległ.

Zawinęli ciało i przygotowali je do przetransportowania do miasta, gdzie miało zostać pochowane.

Kiedy pomocnik Galloway’a obchodził niewielką posesję, aby upewnić się, że wszystko jest w porządku, zauważył studnię.

Studnia znajdowała się około dwudziestu metrów od chaty, jej drewniana pokrywa była krzywa, jakby została pośpiesznie założona z powrotem.

Poseł zadzwonił do Galloway’a i zaznaczył, że decyzja ta została podjęta niedawno.

Drewno nosi ślady niedawnych zarysowań, spowodowanych jego przemieszczaniem.

W Górach Ozark studnie były niezbędne do przetrwania, dlatego dbano o nie i chroniono je przed zanieczyszczeniem.

Niedokładne zamknięcie pokrywy było czymś więcej niż tylko niedopatrzeniem.

To było niebezpieczne.

Gdy Galloway się zbliżył, uderzył go zapach, słaby, ale niemożliwy do pomylenia, nawet na otwartej przestrzeni.

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *