O trzeciej nad ranem moja ciężarna siostra zadzwoniła do mnie z płaczem: „Siostro… przyjedź po mnie”. Kiedy przyjechałam, jej mąż zamknął drzwi i powiedział: „To tylko sprawa rodzinna”. Ale widząc ją leżącą w sypialni, wiedziałam, że zapłaci przed świtem.

 

„Hormony. Wiesz, jak ona się zachowuje w ciąży”.

Za nim pojawiła się jego matka, Doña Carmen, w perłowym jedwabnym szlafroku. Trzymała w dłoni telefon komórkowy Sofíi.

„Alejandro, nie rób scen” – powiedziała zirytowana. „Twoja siostra zawsze przesadza, kiedy nie stawia na swoim”.

Alejandra weszła do środka.

Rodrigo zablokował jej drogę.

„To sprawa rodzinna”.

„Nie, kiedy ktoś woła o pomoc”.

„Nie jesteś na służbie”.

Alejandra podniosła wzrok.

„Przemoc nie czeka na godziny pracy”.

W tym momencie na górze rozległ się głośny huk. Potem ledwo słyszalny jęk.

Alejandra przepchnęła się obok Rodriga i weszła do środka. Mocno chwycił ją za nadgarstek.

„Ostrzegam cię”.

Wykręciła rękę, wyrwała się i odezwała się do radia, które schowała w kurtce.

„Jednostka 27, wzywamy pomoc medyczną i patrol do prywatnego domu. Możliwy napad na kobietę w ciąży. Wejście awaryjne”.

Rodrigo zbladł.

„Zwariowałaś”.

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *