„Hormony. Wiesz, jak ona się zachowuje w ciąży”.
Za nim pojawiła się jego matka, Doña Carmen, w perłowym jedwabnym szlafroku. Trzymała w dłoni telefon komórkowy Sofíi.
„Alejandro, nie rób scen” – powiedziała zirytowana. „Twoja siostra zawsze przesadza, kiedy nie stawia na swoim”.
Alejandra weszła do środka.
Rodrigo zablokował jej drogę.
„To sprawa rodzinna”.
„Nie, kiedy ktoś woła o pomoc”.
„Nie jesteś na służbie”.
Alejandra podniosła wzrok.
„Przemoc nie czeka na godziny pracy”.
W tym momencie na górze rozległ się głośny huk. Potem ledwo słyszalny jęk.
Alejandra przepchnęła się obok Rodriga i weszła do środka. Mocno chwycił ją za nadgarstek.
„Ostrzegam cię”.
Wykręciła rękę, wyrwała się i odezwała się do radia, które schowała w kurtce.
„Jednostka 27, wzywamy pomoc medyczną i patrol do prywatnego domu. Możliwy napad na kobietę w ciąży. Wejście awaryjne”.
Rodrigo zbladł.
„Zwariowałaś”.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE