Przez prawie dwie godziny sprzątałem kuchnię, żeby się uspokoić.
Wtedy zawibrował mój telefon.
Nieznany numer.
Brak wiadomości.
Tylko zrzut ekranu.
Na początku nie rozumiałem, na co patrzę.
Potem zobaczyłem tytuł czatu grupowego.
„Bajk z balu maturalnego”.
Ściskało mnie w żołądku.
Były dziesiątki wiadomości.
Imię Brielle pojawiało się wielokrotnie.
Rozmowa szczegółowo opisywała ich plany.
Zaprosi Ethana na parkiet.
Będą tańczyć dokładnie przez jedną piosenkę.
Ktoś będzie robił zdjęcia i nagrywał filmy.
Potem „przypadkowo” rozlała jasnoczerwony płyn
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE