Byłam jego żoną na papierze, a jego pokojówką na praktyce.
„Zajmę się tym”.
Teraz, z prawą ręką w gipsie, wciąż czekałam na jego reakcję.
Nie krzyczałam.
Nie płakałam.
Uśmiechnęłam się.
„Dobrze” – powiedziałam spokojnie. „Zajmę się tym”.
Wyszedł później „na drinka z kumplami”.
Spojrzał na mnie przez chwilę zmrużonymi oczami, a potem uśmiechnął się z zadowoleniem. „Wiedziałam, że tak zrobisz”.
Kiedy później wyszedł „na drinka z kumplami” z okazji swoich urodzin, siedziałam przy kuchennym stole z laptopem i gipsem opartym o poduszkę.
Pierwszy telefon: sprzątanie.
„Potrzebuję gruntownego sprzątania” – powiedziałam. „Kuchnia, łazienka”.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE