Marcus pytał mnie o moje konta firmowe podczas śniadania.
„Kochanie, z którego banku czerpiesz zyski z hotelu?” – pytał, popijając kawę, jakby to była zwykła rozmowa.
Albo poruszał temat mojego ubezpieczenia na życie, gdy oglądaliśmy telewizję w salonie.
„Victoria, myślisz, że mamy wystarczająco dużo ubezpieczeń na życie? Co stanie się z twoimi hotelami, jeśli coś złego ci się stanie?”
Myślałam, że po prostu jest troskliwym mężem, planuje naszą wspólną przyszłość, może myśli o posiadaniu kiedyś dzieci i chce się upewnić, że jesteśmy zabezpieczeni finansowo.
Ale potem zacząłem zauważać inne rzeczy.
Marcus zaczął zadawać mi szczegółowe pytania o mój plan dnia.
Dokąd szedłem?
Z kim się spotykałem?
O której godzinie wrócę do domu?
Powiedział, że chciał po prostu zaplanować dla nas pyszne kolacje, ale miałam wrażenie, że śledzi każdy mój ruch.
Moja siostra Sophia także zaczęła przychodzić częściej.
Pojawiała się w naszym domu w Lincoln Park bez zapowiedzi, zawsze wtedy, gdy byłem w pracy.
Marcus powiedział mi później: „Och, Sophia wpadła. Rozmawialiśmy tylko o sprawach rodzinnych”.
Sophia zawsze zazdrościła mi moich sukcesów.
Dorastałam w naszym małym mieszkaniu na południu Chicago i zawsze wpadała w złość, kiedy dostawałam dobre oceny lub nagrody w szkole.
„Dlaczego Wiktoria dostaje wszystko?” – skarżyła się naszym rodzicom.
Kiedy otwierałam swój pierwszy hotel, Sophia robiła mi złośliwe uwagi na temat tego, że się popisuję i myślę, że jestem lepsza od wszystkich.
Ale myślałam, że już przezwyciężyła tę zazdrość.
Miała teraz 26 lat i była wystarczająco dorosła, by cieszyć się sukcesem swojej siostry.
Myliłem się.
Pewnego wieczoru wróciłem wcześniej ze spotkania w centrum Chicago i zastałem Marcusa i Sophię siedzących bardzo blisko siebie na naszej kanapie.
Rozmawiali szeptem, a kiedy mnie zobaczyli, szybko się odsunęli.
„Hej, kochanie” – powiedział Marcus sztucznym i zbyt radosnym głosem. „Sophia właśnie opowiadała mi o swojej nowej pracy”.
Ale Sophia wyglądała na winną, jak dziecko przyłapane na kradzieży ciasteczek.
A Marcus cały czas bawił się dłońmi, co robił tylko wtedy, gdy był zdenerwowany.
Tej nocy nie mogłem spać.
Czułem, że coś jest nie tak, ale nie potrafiłem określić, co to takiego.
Marcus leżał obok mnie i oddychał normalnie, ale ja cały czas myślałam o tym, jak dziwnie się zachowali.
W następnym tygodniu postanowiłem sprawdzić historię naszego komputera.
Powtarzałam sobie, że jestem paranoiczką, ale musiałam wiedzieć, co Marcus robi w sieci, kiedy mnie nie ma w domu.
To, co odkryłem, zmroziło mi krew w żyłach.
Marcus szukał informacji na temat niemożliwych do wykrycia trucizn, sposobów na to, by śmierć wyglądała naturalnie, a także informacji o wypłacie odszkodowania z ubezpieczenia na życie po śmierci współmałżonka.
Szukał również informacji o moich kontach firmowych i o tym, jak przenieść własność moich hoteli.
Wydrukowałem całą historię wyszukiwań i schowałem ją w swoim biurze w Willis Tower.
Nie wiedziałem, co zrobić z tą informacją.
Część mnie chciała skonfrontować się z Marcusem bezpośrednio, ale inna część bała się tego, co mógłby zrobić, gdyby dowiedział się, że jestem podejrzliwa.
Zacząłem zwracać większą uwagę na wszystko, co robił Marcus.
Wtedy zauważyłam, że grzebał w mojej torebce, oglądał mój telefon, gdy brałam prysznic i zadawał mojemu wspólnikowi, Jamesowi, dziwne pytania o moje zdrowie i poziom stresu.
Moje idealne małżeństwo rozpadało się, a ja dopiero zaczynałam zdawać sobie sprawę, jak niebezpieczna była moja sytuacja.
Dwa tygodnie po znalezieniu tych okropnych wyników wyszukiwania na naszym komputerze, moje ciało zaczęło mnie zdradzać w sposób, jakiego nigdy wcześniej nie doświadczyłam.
Zaczęło się od mojego żołądka.
Każdego ranka budziłam się w naszym domu w Lincoln Park z uczuciem, jakby ktoś skręcił mi wnętrzności w supeł.
Ból był tak silny, że ledwo mogłem ustać prosto.
Myślałam, że może to po prostu stres związany z pracą, ale było coraz gorzej.
Potem przyszły mdłości.
Nie mogłam utrzymać jedzenia w żołądku, zwłaszcza rano.
Marcus robił mi śniadanie, zanim wychodziłem do biura w Willis Tower, a ja musiałem biec do łazienki, żeby zwymiotować.
Wydawał się bardzo zaniepokojony, ciągle pytał, czy potrzebuję wizyty u lekarza.
„Może za dużo pracujesz, kochanie” – mawiał, głaszcząc mnie po plecach, gdy pochylałam się nad toaletą. „Wszystkie te podróże między Chicago, Miami i Los Angeles pewnie cię wykańczają”.
Ale najgorsze były moje włosy.
Zaczęłam znajdować jego grudki na poduszce każdego ranka.
Podczas szczotkowania moich ciemnobrązowych włosów wypadały długie pasma.
Zawsze byłam dumna ze swoich gęstych, zdrowych włosów, a teraz wypadały mi, jakbym była jakąś chorą osobą.
Mój partner biznesowy, James, od razu zauważył zmiany.
Jedliśmy lunch w restauracji niedaleko Navy Pier, gdy przestał jeść i spojrzał na mnie.
„Victoria, wyglądasz okropnie” – powiedział zmartwionym głosem. „Kiedy ostatnio byłaś u lekarza? Schudłaś co najmniej 7 kilogramów w ciągu ostatniego miesiąca”.
Spojrzałem na swoje dłonie i zdałem sobie sprawę, że miał rację.
Obrączka ślubna była luźna na moim palcu.
Moje ubrania wisiały na moim ciele, jakby należały do kogoś większego.
„Po prostu jestem zmęczony” – powiedziałem mu.
Ale nawet ja nie wierzyłem własnym słowom.
James nalegał, żebym udał się do doktora Thompsona, naszego lekarza rodzinnego w centrum Chicago.
Umówiłam się na wizytę w następnym tygodniu, ale w głębi duszy zaczynałam podejrzewać, że moja choroba nie jest naturalna.
Tego weekendu, kiedy Marcus rzekomo był w swoim biurze w Loop, postanowiłem przeszukać nasz dom.
Zacząłem od jego domowego biura, przeszukując każdą szufladę i szafkę.
Większość z nich to zwykłe rzeczy: rachunki, dokumenty z pracy, stare zdjęcia z lepszych czasów.
Ale potem znalazłem jego warsztat w naszej piwnicy.
Marcus zawsze był majsterkowiczem – naprawiał różne rzeczy w domu i składał meble.
Ale ukryte za skrzynką z narzędziami, znalazłem coś, co na chwilę zatrzymało bicie mojego serca.
Trzy małe szklane butelki wypełnione przezroczystym płynem w środku.
Nie miały żadnych etykiet, ale w ogóle nie pachniały.
Podobnie jak płyn, który widziałem, jak wlewał mi do zupy tamtej strasznej nocy.
Obok butelek leżał notatnik z moim dziennym harmonogramem zapisanym ręką Marcusa.
Śledził, kiedy wychodziłam do pracy, kiedy wracałam do domu, co jadłam na śniadanie i kolację, jakbym była jakimś eksperymentem naukowym.
Sfotografowałem wszystko telefonem i odłożyłem butelki dokładnie tam, gdzie je znalazłem.
Moje ręce trzęsły się tak bardzo, że ledwo mogłem utrzymać telefon w miejscu.
Tego wieczoru Marcus przygotował kolację, jak zwykle: grillowanego kurczaka z ryżem i warzywami.
Najpierw nałożył mi talerz, uśmiechając się do mnie jak kochający mąż, którego udawał.
„Jedz, kochanie” – powiedział. „Musisz odzyskać siły”.
Przesuwałam jedzenie po talerzu, udając, że jem i uważnie obserwując Marcusa.
Wydawał się zdenerwowany, co kilka minut sprawdzał telefon i zerkał na mnie, żeby sprawdzić, czy faktycznie jem.
Kiedy wstał, żeby skorzystać z toalety, szybko zebrałam większość jedzenia na serwetkę i schowałam ją do torebki.
Jutro w pracy wyrzuciłbym to do śmieci.
Później tej nocy słyszałem Marcusa cicho rozmawiającego przez telefon w salonie.
Podkradłem się do szczytu schodów i nasłuchiwałem.
„Choruje szybciej, niż się spodziewaliśmy” – powiedział. „Może powinniśmy trochę zwolnić”.
Słyszałem kobiecy głos, ale nie mogłem wyraźnie usłyszeć, co mówiła.
Brzmiało to jak Sophia, ale nie byłem pewien.
„Nie, masz rację” – kontynuował Marcus. „Musimy trzymać się planu. Jeszcze kilka tygodni i to wszystko się skończy”.
Wróciłam do naszej sypialni i udawałam, że śpię, gdy Marcus wszedł na górę.
Ale nie zmrużyłem oka przez całą noc, aż w końcu zrozumiałem prawdę.
Mój mąż powoli mnie truł na śmierć, a moja własna siostra mu w tym pomagała.
Nie mogłam już znieść tej niepewności.
Potrzebowałem dowodu na to, co Marcus i Sophia mi robili.
Postanowiłem więc zainstalować ukryte kamery w naszym domu w Lincoln Park.
Następnego ranka, gdy Marcus był w swoim biurze w centrum miasta, pojechałem do sklepu z elektroniką w Wicker Park i kupiłem trzy maleńkie bezprzewodowe kamery.
Sprzedawca pokazał mi, jak podłączyć je do telefonu, żebym mógł oglądać wszystko z mojego biura w Willis Tower.
Jedną kamerę umieściłem w naszej kuchni, ukrytą za pojemnikiem na kawę na blacie.
Kolejny trafił do piwnicznego warsztatu Marcusa, wciśnięty między puszki z farbą, gdzie trzymał te tajemnicze butelki.
Trzeci aparat umieściłem w salonie za ramką ze zdjęciem na półce z książkami.
Przez trzy dni oglądałam normalne, nudne nagrania Marcusa, który robił zwykłe, męskie rzeczy: parzył kawę, oglądał telewizję, pracował na laptopie.
Zacząłem myśleć, że może tracę rozum.
Być może stres związany z prowadzeniem hoteli w Chicago, Miami i Los Angeles sprawił, że stałem się paranoikiem.
Ale w czwartek po południu wszystko się zmieniło.
Siedziałem w biurze i przeglądałem raporty zysków z mojego hotelu w Beverly Hills, gdy mój telefon zawibrował, informując o dźwięku kamery w salonie.
Otworzyłem aplikację i zobaczyłem Sophię siedzącą na naszej kanapie z Marcusem.
Siedzieli o wiele bliżej, niż powinno być w przypadku bratowej i szwagra.
Podgłośniłem telefon i przysłuchiwałem się ich rozmowie.
„Jak długo jeszcze będziemy musieli to robić?” – pytała Sophia, przeczesując palcami blond włosy. „Mam już dość udawania, że zależy mi na Victorii, kiedy ją widzę”.
Marcus wziął ją za rękę i ścisnął.
„Jeszcze tylko kilka tygodni, kochanie. Lekarz powiedział, że arsen musi powoli gromadzić się w jej organizmie, bo inaczej będzie to wyglądać podejrzanie”.
Arsen?
Truli mnie arszenikiem.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE