Ręce tak mi drżały, że omal nie upuściłam telefonu.
Zadzwoniłam do banku. Odebrał ktoś o pogodnym, radosnym głosie – tak, jakby moje życie nie waliło się właśnie w gruzy.
– Tu Jess. W czym mogę pomóc?
– Moje konta są puste – powiedziałam. – Wszystkie.
– Zmieńcie dostęp – wszystko.
Jess pisała, a ja słuchałam klikania. – Widzę liczne wypłaty i przelewy z ostatniego tygodnia.
– Te pieniądze były przeznaczone na leczenie – powiedziałam. – Nie autoryzowałam żadnej z tych operacji.
– Przykro mi – powiedziała Jess łagodniejszym tonem. – Te transakcje zostały wykonane przez uprawnionego użytkownika.
W ustach poczułam suchość. – David.
Jess zawahała się, po czym potwierdziła. – Tak. Dane logowania zgadzają się z tymi, które mamy w systemie.
– To zmieńcie to. Zablokujcie wszystko, usuńcie, zmieńcie dostęp – wszystko.
– Możemy to zrobić od ręki – powiedziała. – Możemy też wszcząć procedurę wyjaśniającą, ale to potrwa.
– Czy to dotyczy również kredytu?
– I tak to zróbcie – powiedziałam. – Chcę mieć to odnotowane.
Kiedy się rozłączyłam, nie płakałam. Od razu zajęłam się kartami kredytowymi.
Anulowałam wspólne karty, zmieniłam hasła, zresetowałam pytania zabezpieczające i włączyłam uwierzytelnianie dwuetapowe – tak, jakbym barykadowała dom przed nadchodzącym huraganem. Każda kolejna rozmowa dodawała mi determinacji – uczucia, które jednocześnie mnie przerażało i uspokajało. Wtedy mężczyzna o imieniu Aaron zapytał: „Czy dzwoni pani również w sprawie kredytu?”.
Zamarłam. „Jakiego kredytu?”
Zaczęłam dokumentować stan domu, jakby był miejscem zbrodni.
„Kredytu gotówkowego zaciągniętego trzy tygodnie temu” – powiedział Aaron. „Współkredytobiorcami są pani i David”.
„Nie brałam żadnego kredytu” – powiedziałam. „Nic nie podpisywałam”.
„Wykorzystano podpis elektroniczny za pośrednictwem waszego wspólnego profilu bankowości internetowej. Jeśli to nie pani, będzie musiała to pani zgłosić”.
Wpatrywałam się w pustą ścianę, aż obraz mi się rozmył. David nie tylko ukradł to, co mieliśmy; zastawił też pułapkę, by obarczyć mnie długiem za to, czego nie posiadaliśmy.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE