Zanim zadzwoniliśmy, znowu tam staliśmy, po prostu patrząc. Nie wiem dlaczego. Może dlatego, że część nas chciała, żeby to pozostało niezmienne, żeby dało się to wytłumaczyć. Nieznane rzeczy wydają się cięższe, gdy się je dostrzega.
W końcu zadzwoniłem do recepcji.
Odebrał radosny głos. Wyjaśniłem sytuację ostrożnie, starając się nie brzmieć dramatycznie. Opisałem przedmiot na ścianie, jego kształt, fakturę, fakt, że wydawał się być przymocowany, a nie przypadkowy.
Po drugiej stronie zapadła cisza.
A potem: „Och… tak. Rozumiemy.”
Aby zobaczyć pełną instrukcję gotowania, przejdź na następną stronę lub kliknij przycisk Otwórz (>) i nie zapomnij PODZIELIĆ SIĘ nią ze znajomymi na Facebooku.