W tym momencie o mało nie ugięły się pode mną kolana.
„Znalazłam ją w rogu na dnie szuflady biurka”.
„Chciałbyś usiąść?” – zapytała pani Dilmore.
„Proszę” – wyszeptałam.
Zaprowadził mnie do pustego bocznego pokoju z jednym stołem, dwoma krzesłami i oknem wychodzącym na pole, gdzie Owen kiedyś się opalał.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE