Spięta. Dokładnie. Bo mam nadzieję, że dzieci nie użyją moich zasłon jako peleryn ani nie schowają ciasteczek w otworach wentylacyjnych.
Mimo to zerknęłam na Mię, która cicho kolorowała przy oknie. Uwielbiała swoich kuzynów, nawet jeśli ją przytłaczali. I w głębi duszy chciałam wierzyć, że da sobie radę.
Ugryzłam się w język. „Dobrze. Tylko kilka godzin”.
„Idealnie! Jesteś najlepsza!”
Słynna. Ostatnie. Słowa.
Kobieta rozmawiająca przez telefon | Źródło: Midjourney
Kobieta rozmawiająca przez telefon | Źródło: Midjourney
Na początku wszystko wydawało się iść dobrze. Dzieciaki śmiały się i skakały po salonie, podczas gdy ja składałam pranie i sprzątałam kuchnię. Zrobiłam nawet zdjęcie, jak razem kolorują, i wysłałam je Samowi.
„Patrzcie, kto wreszcie się dogaduje” – napisałam pod zdjęciem, a potem dodałam pełną nadziei emotikonkę.
Odpowiedział z serduszkiem.
Przez kilka chwil myślałam, że może się uda.
Ale potem… ten dźwięk.
TRZASK.
Ten dźwięk, który sprawia, że każdemu rodzicowi skręca się żołądek. Rozpoznajesz go od razu. To nigdy nie jest ciche łupnięcie ani niegroźny huk.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE