Wzięła głęboki oddech. Na zewnątrz, w hotelowej alejce pod żółtą latarnią, dała mu pięć minut.
„Tak” – powiedziała w końcu. „Jest twój”.
Gabriel poczuł, jak uginają się pod nim kolana.
„Dlaczego odszedłeś?”
Lucia gorzko się zaśmiała.
„Bo twoja matka mi groziła. Poszłam jej powiedzieć, że jestem w ciąży. Myślałam, że nawet jeśli mnie nie kocha, to ucieszy się na wieść, że będzie miała wnuka. Powiedziała mi, że jeśli zostanę, zabierze mi dziecko. Że ma prawników, pieniądze, znajomości. Że dziewczyna taka jak ja nigdy nie zdoła przeciwstawić się rodzinie Montes”.
Gabriel pokręcił głową.
„Nie…
„Tak. A ty zawsze jej słuchałeś. Zawsze. Za każdym razem, gdy coś mówiłem, znajdowałeś sposób, żeby to usprawiedliwić. Więc odszedłem. Wynająłem pokój w Doctores, pracowałem jako sprzątacz biur, zmywacz, robiłem, co mogłem. Oszczędzałem pieniądze na prawnika. Zostało mi dziewięć dni, Gabrielu. Dziewięć dni, zanim będę musiała wrócić i walczyć.
Zamknęła oczy.
Dziewięć dni.
Przeżyła osiem miesięcy sama, w ciąży i przerażona, podczas gdy on jadał w restauracjach i wątpił w nią.
—Chodź ze mną do domu.
Lucía cofnęła się o krok.
—To już nie jest mój dom.
—Więc niech będzie twoją ostoją dziś wieczorem. Wymienię zamki. Moja matka już nie wróci. Wezwę lekarza. Nie musisz mi ufać, ale pozwól mi się tobą zaopiekować.
Lucía była zbyt wyczerpana, by walczyć dalej. Ból w plecach, głód, miesiące strachu… wszystko to wylewało się z jej oczu.
—Tylko dla dziecka — wyszeptała.
—Dla dziecka — powiedział Gabriel. — I dla ciebie.
Tej nocy, do dużego domu przy Lomas de Chapultepec, Lucía weszła tam, jakby stąpała po grząskim gruncie. Miejsce było to samo: obrazy, meble, jasno oświetlony ogród. Ale ona już nie była taka sama.
Dr Elena przybyła godzinę później. Dokładnie zbadała Lucíę i umieściła na jej brzuchu małe urządzenie. Nagle pokój wypełnił się szybkim, jednostajnym dźwiękiem.
Łup, łup, łup, łup.
Bicie serca dziecka.
Gabriel oparł się o ścianę. Nie mógł powstrzymać łez.
Lucia spojrzała na niego. Po raz pierwszy od ośmiu miesięcy nie było w niej nienawiści.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE