Dla Gerdy ta obawa czasami jest hamulcem w sposobie spędzania dni. „Całe życie ciężko pracowałam” – mówi – „teraz w końcu chcę zbierać owoce tego, co udało mi się zbudować”. Z pewnością rozumie, że jej dzieci mają na sercu jej dobro, ale trudno jej w pełni dostosować się do ich pomysłów.
„Nie chcę ciągle zaprzątać sobie głowy pieniędzmi ani dawać się zwariować scenariuszom „co by było, gdyby”. Chcę żyć chwilą obecną i robić to, co możliwe teraz” – wyjaśnia. Podróże to jej największa miłość: nowe kultury, odmienne kuchnie, nieznane miasta. Jej dzieci uważają, że wydaje zbyt dużo pieniędzy na dalekie podróże i wolałyby, żeby mieszkała trochę bliżej domu.
Niemniej jednak Gerda wytycza sobie własną drogę. „Uwielbiałam podróżować całe życie i teraz, kiedy mam na to czas i możliwości, chcę to wykorzystać” – mówi. Poza podróżami lubi odwiedzać restauracje i próbować nowych smaków. Czuje się swobodniejsza niż kiedykolwiek i nie chce, aby zmartwienia finansowe dyktowały jej ton na emeryturze. Złoty środek między przyjemnością a rozsądnym planowaniem
„Nie gospodaruję pieniędzmi lekkomyślnie” – podkreśla. „Zawsze dbam o bufor, ale nie chcę też oszczędzać tak dużo, żeby wpędzić się w kłopoty”. Jej dzieci potykają się głównie o wydatki, które uznają za luksusy. Mają nadzieję, że będzie mogła długo cieszyć się emeryturą bez zmartwień i stresu finansowego w przyszłości.
„Myślą, że za mało myślę o przyszłości, ale nie chcę żyć w strachu przed tym, co może się kiedyś wydarzyć” – mówi Gerda. Te różne perspektywy czasami wywołują napięcia. Chce, żeby jej dzieci zrozumiały, że może dokonywać własnych wyborów bez poczucia winy.
„Naprawdę rozumiem, że chcą mnie chronić, ale nie chcę, żeby moja emerytura kręciła się wyłącznie wokół ostrożności i gór oszczędności” – podkreśla. Dlatego Gerda świadomie dąży do równowagi: cieszyć się życiem, kiedy to możliwe, jednocześnie mądrze gospodarując pieniędzmi. Wie, że musi iść na kompromisy, by uspokoić dzieci, ale pozostaje wierna temu, co dla niej ważne. „Ważne jest dla mnie, by żyć własnym życiem, a jednocześnie chcę pokazać, że robię to mądrze” – mówi Gerda. Jej historia nie jest odosobniona; wiele starszych osób zastanawia się, jak najlepiej spędzić emeryturę, pamiętając o troskach dzieci.
Chodzi o ciągłe przeskakiwanie między życiem chwilą a myśleniem o jutrze. Gerda odkryła, że to wszystko idealnie się ze sobą łączy, o ile ma się jasno określone priorytety. Ma nadzieję, że jej dzieci zrozumieją, że emerytura to w rzeczywistości szansa na życie tak, jak zawsze chciała. Nie pogrążać się w ostrożności i strachu, ale wykorzystać oszczędności na to, co naprawdę ją uszczęśliwia.
„Chcę żyć własnym życiem, a dla mnie emerytura to jak osobisty budżet wakacyjny” – mówi Gerda z uśmiechem. „Zamierzam się nią w pełni cieszyć”.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE