Za nimi słychać było odległe kroki.
„Śledzą nas”.
„Znaleźli inne wejście”.
Vincent skinął głową.
„Zawsze by je znaleźli”.
Tunel się rozwidlał.
Lewa ścieżka prowadziła w stronę rzeki.
Prosto do starej piwnicy z winami.
Elena złapała go za ramię.
„Rzeka”.
Vincent się nie ruszył.
„Nie”.
„Będą czekać, aż uciekniemy”.
Zamiast tego…
Uśmiechnął się.
Uśmiechem tak zimnym, że Elena prawie go nie poznała.
„Spędzili miesiące planując, jak zabić Vincenta Torino”.
„Zapomnieli o jednej rzeczy”.
„Co to jest?”
„Wciąż są w moim domu”.
Część 3 – Finał
Marcus wszedł do podziemnego pomieszczenia kontrolnego pod rezydencją.
Było puste.
„Ani śladu po nich”.
Uderzył pięścią w stalową szafkę.
„Nie mogli po prostu zniknąć”.
Jeden z ocalałych uzbrojonych mężczyzn wyglądał na zdenerwowanego.
A co, jeśli uciekną?
Marcus pokręcił głową.
„Nie”.
„Wyjścia są zastawione”.
„Są uwięzieni”.
Głos rozległ się z głośników nad nami.
„Nie”.
Marcus zamarł.
Vincent.
Uspokój się.
No tak.
Nagle wszystkie monitory ożyły.
Marcus wpatrywał się.
Wszystkie ukryte kamery w rezydencji znów były aktywne.
Jego twarz pojawiła się na dwunastu ekranach.
Za nim…
Pozostali uzbrojeni mężczyźni rozejrzeli się w panice.
Marcus wyszeptał:
„…Niemożliwe”.
Głos Vincenta znów zagrzmiał.
„Wyłączyłeś widoczny system bezpieczeństwa”.
„Nigdy nie znalazłeś prawdziwego”.
Marcus powoli się odwrócił.
Ukryte stalowe drzwi zatrzasnęły się wokół podziemnego pomieszczenia.
Jeden.
Dwa.
Trzy.
Wszystkie wyjścia zamknięte.
„Co zrobiłeś?”
Ciąg dalszy na następnej stronie
Vincent odpowiedział beznamiętnie.
„Mój dziadek nikomu nie ufał.”
„Więc zbudował ostatnie zabezpieczenie.”
Marcus strzelił do drzwi.
Nic się nie stało.
Kultury, uderzając w wzmocnioną stal, wytwarzały niegroźne iskry.
Potem z górnych otworów wentylacyjnych wydobywał się cichy syk gazu.
Napastnicy zakaszleli.
Marcus zakrył usta.
„Wyważyć drzwi!”
Nikt nie mógł.
W ciągu kilku sekund…
Stracili przytomność.
Marcus walczył dalej.
Potem kolana odmówiły mu posłuszeństwa.
Ciemność.
Poranne słońce zalało rezydencję.
Pojazdy policyjne otoczyły osiedle.
Agenci rządowi przybyli bezszelestnie.
Dziennikarze nie mieli wstępu.
Żadnych helikopterów.
Wszystko działo się w ciszy.
Dokładnie tak, jak preferowali wpływowi mężczyźni.
Marcus obudził się w kajdankach.
Elena siedziała naprzeciwko niego.
Nie miała na sobie uniformu pokojówki.
Zamiast tego…
Miała na sobie ciemny garnitur.
Odznaka wywiadu leżała obok grubej teczki.
Marcus wpatrywał się.
„Ty…”
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE