Trzeciego dnia posadziłem ją. „To twój dom” – powiedziałem. „Nie musisz prosić o istnienie”.
W jej oczach pojawiły się łzy. „A co, jeśli zrobię coś złego?” – wyszeptała. „Odeślesz mnie z powrotem?”
„Nie” – powiedziałem. „Możesz wpaść w kłopoty. Możesz stracić telewizor. Ale cię nie odeślą. Jesteś nasza”.
Skinęła głową, ale obserwowała nas tygodniami, czekając na moment, w którym zmienimy zdanie.
„Nie jesteś potworem”.
W szkole było ciężko. Dzieci to zauważały. Dzieci mówiły różne rzeczy.
Pewnego dnia wsiadła do samochodu z czerwonymi oczami i plecakiem mocno ściśniętym jak tarcza. „Jakiś chłopak nazwał mnie „potworną twarzą” – mruknęła. „Wszyscy się śmiali”.
Zatrzymałem samochód. „Posłuchaj mnie” – powiedziałem. „Nie jesteś potworem. Ktokolwiek tak mówi, jest w błędzie. Nie ty. Oni są”.
Dotknęła swojego policzka. „Chciałbym zniknąć”
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE