U notariusza okazało się, że mąż zostawił testament: wszystko dla mnie, z jednym poleceniem – raz w roku, czternastego lutego, zapalić znicz na grobie w Łowiczu, kwatera B. Nie znam nikogo w Łowiczu. Znicz kupiłam już teraz
Koperta leżała na biurku notariusza między dwoma stosami akt, podpisana starannym pismem Stanisława. Rozpoznałam je natychmiast – te same równe, lekko pochylone litery, którymi przez trzydzieści pięć lat podpisywał kartki urodzinowe, listy do urzędów i rachunki za prąd.
CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE