Mój narzeczony zmusił mnie, żebym podała kolację jego „przyjacielowi” z okazji naszych zaręczyn… ale tej samej nocy stracił narzeczoną, swój biznes i szacunek wszystkich!

Rozdział pierwszy: Noc zaręczyn i początek niespodzianki

Layla wpatrywała się w swoje odbicie w lustrze hotelowego apartamentu, próbując zatrzymać tę chwilę na zawsze. Jej biała suknia, haftowana srebrną nicią, falowała wdzięcznie wokół niej, a długie, czarne włosy opadały miękkimi falami na ramiona. Nie widziała siebie tylko jako panny młodej świętującej zaręczyny; widziała dziewczynę, na którą czekała tej nocy od czasu, gdy Karim oświadczył się jej rok temu.

Jej matka cicho zapukała do drzwi.

„Jesteś gotowa, kochanie? Wszyscy na ciebie czekają”.

Layla uśmiechnęła się, ocierając łzę radości, która spłynęła jej po policzku.

„Tak, mamo… W końcu zaczyna się nowy rozdział w moim życiu”.

Jej matka mocno ją przytuliła i wyszeptała jej do ucha:

„Zawsze pamiętaj… mężczyzna, który cię naprawdę kocha, czyni z ciebie królową, a nie służącą”.

Layla roześmiała się, myśląc, że matka przesadza ze swoją zwykłą radą.

„Karim taki nie jest, mamo”.

Ale jej matka nie odpowiedziała, jedynie uśmiechnęła się blado, czego Layla w tamtej chwili nie zrozumiała.

W głównej sali wszystko wydawało się idealne.

Kryształowe żyrandole wypełniały przestrzeń ciepłym światłem, stoły były udekorowane białymi różami i świecami, a orkiestra grała delikatne, romantyczne melodie.

Obecnych było ponad dwustu gości: rodzina, współpracownicy, znajomi ze studiów i koledzy Karima.

Layla weszła do sali, witana owacjami na stojąco.

Goście wstali, a wszystkie oczy zwróciły się na nią.

Nawet muzyka na chwilę ucichła.

Wyglądała jak księżniczka z bajki.

Ale osoba, której zdziwienie spodziewała się zobaczyć… nawet na nią nie spojrzała.

Karim był pochłonięty rozmową z inwestorem, śmiejąc się serdecznie, jakby przyjęcie było po prostu okazją do sfinalizowania transakcji.

Podeszła do niego z uśmiechem.

„Karim…”

Szybko odwrócił się do niej.

„Ach… jesteś tutaj.”

Po czym pocałował ją krótko w czoło, po czym wznowili rozmowę.

Poczuła ukłucie w sercu.

Ale uspokoiła się:

„On jest po prostu zdenerwowany”.

Minęła godzina.

Zrobiono dziesiątki zdjęć z gośćmi.

Otrzymali gratulacje i prezenty.

A jednak Karim siedział z nią tylko przez kilka minut.

Za każdym razem, gdy się odwracała, szukając go, zastawała go rozmawiającego z biznesmenami lub odbierającego telefon.

Jej ojciec to zauważył.

Podszedł do niej w milczeniu.

„Wszystko w porządku?”

Wymusiła uśmiech.

„Wszystko w porządku, tato.”

Ale nie był przekonany.

Znał swoją córkę lepiej niż ona sama siebie.

Pełno o ósmej wieczorem drzwi salonu ponownie się otworzyły.

Weszła kobieta po dwudziestce, ubrana w elegancką i efektowną czerwoną sukienkę.

Była wysoka, poruszała się pewnym krokiem, miała drogą torebkę i uśmiechała się, jakby dobrze znała to miejsce.

Gdy Karim ją zobaczył, jego wyraz twarzy całkowicie się zmienił.

Odszedł od grupy, z którą rozmawiał, i podbiegł do niej.

Rozłożył ramiona, śmiejąc się.

„Saro!”

Ciepło ją przytulił.

Też się roześmiała.

„Tęskniłem za tobą”.

Layla zamarła.

Nie czuła zazdrości.

To było zmieszanie.

Karim nie powiedział jej, że jest tak ważny gość.

Karim wrócił do Sary.

„Layla… Chcę ci przedstawić moją najlepszą przyjaciółkę”.

Sara wyciągnęła rękę z uśmiechem.

„Miło mi cię poznać”.

Layla uprzejmie uścisnęła jej dłoń.

„Mi również miło cię poznać”.

Ale coś w spojrzeniu Sary sprawiło, że poczuła się nieswojo.

Patrzyła bardziej na Karima niż na Laylę.

Wszyscy siedzieli wokół stołu głównego.

Layla miała usiąść obok swojego narzeczonego.

Ale Karim odsunął krzesło obok siebie i powiedział do Sary:

„Usiądź tutaj”.

Layla na chwilę zamarła.

Spojrzała na puste krzesło, które było dla niej zarezerwowane.

Potem usiadła obok niego, nie mówiąc ani słowa.

Kilku gości to zauważyło.

Wymienili zaskoczone spojrzenia.

Jeden z jej krewnych wyszeptał:

„Czy to nie miejsce panny młodej?”

Drugi odpowiedział cicho:

„To dziwne”.

Podczas kolacji Karim nie mógł powstrzymać się od śmiechu z Sarą.

Opowiadał jej stare historie.

Wspominali czasy studenckie.

Zapomniał nawet przedstawić Laylę niektórym gościom.

Za każdym razem, gdy próbowała włączyć się do rozmowy, przerywał jej nieumyślnie.

A może…

Umyślnie.

Po raz pierwszy poczuła, że ​​przyjęcie nie jest już jej przyjęciem zaręczynowym.

Stało się prywatną okazją dla Karima i Sarah.

Do stolika podszedł kelner.

Wyszeptał Karimowi do ucha:

„Proszę pana… czy możemy zacząć podawać obiad?”

Karim odpowiedział:

„Chwileczkę”.

Po czym zwrócił się do Layli na oczach wszystkich.

Powiedział wyraźnie:

„Layla…”

Uśmiechnęła się, myśląc, że poprosi ją, żeby usiadła obok niego.

Ale powiedział coś, co uciszyło wszystkich.

„Sarah lubi, gdy jej jedzenie jest podawane w określony sposób… Czy mogłabyś wziąć jej talerz i sama go podać?”

Uśmiech Layli zamarł.

Nie rozumiała, co powiedziała.

Myślała, że ​​się przesłyszała.

CIĄG DALSZY NA NASTĘPNEJ STRONIE

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *